Rob Halford i jego ulubione metalowe albumy - EskaROCK.pl
Magnifying Glass Plus Powiększ zdjęcie
Sprawdźcie w galerii >>>

Sprawdźcie w galerii >>>

Autor: Wikimedia Commons/ CC BY-SA 4.0
Rozwiń

Black Sabbath - "Black Sabbath" (1970)

To wzorzec, który jest uosobieniem wszystkiego, co oznacza metal.

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Metallica - "Kill ‘Em All" (1983)

To była potężna, thrashowa energia, która napędzała amerykańskie uderzenie.

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Korn - "Korn" (1994)

Swoim debiutem Korn zdefiniował metal na nowo, całkowicie zmieniając zasady gry. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Iron Maiden - "Iron Maiden" (1980)

To brzmiało jak świeża brytyjska krew Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu – i był to sam szczyt tej fali. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Slayer - "Reign in Blood" (1986)

To totalny atak potężnych riffów i prosto w twarz walące teksty. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Pantera - "Cowboys From Hell" (1990)

"Teksańska masakra" rozpoczęła się od tego. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Dio - "Holy Diver" (1983)

Ta płyta stoi klasycznym groove'em, niepowtarzalnym klimatem i melodiami wspierającymi samego króla. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Emperor - "Anthems to the Welkin at Dusk" (1997)

Uwielbiam to, bo to brzmieniowe bluźnierstwo rodem z ciemnej strony. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Slipknot - "Slipknot" (1999)

Premiera tego materiału wyzwoliła kumulowaną nu-metalową agresję, która dała początek zupełnie nowej epoce. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Motörhead - "Ace of Spades" (1980)

To hardcore’owy, bezpardonowy ryk całkowitej, bezczelnej pogardy. 

Rozwiń
foto:
Powrót
Rob Halford
Zamknij reklamę za s.
X
Zamknij reklamę
...
powiększone zdjęcie
email