Masakra na uniwersytecie dała początek legendzie. Tak powstał zespół Devo

2026-05-23 14:52

Tragiczne wydarzenia z 1970 roku na Kent State University na zawsze zmieniły życie założycieli grupy Devo. Gerald Casale był naocznym świadkiem śmierci swoich przyjaciół z rąk Gwardii Narodowej. To bolesne doświadczenie sprawiło, że muzycy porzucili hippisowskie ideały na rzecz teorii o cofaniu się ludzkości w rozwoju.

Devo

i

Autor: C Michael Stewart/ CC BY-SA 3.0
Muzyka rockowa lat 2000. - zagranica. Jakie albumy zdefiniowały ten okres?

Masakra na Kent State University. 13 sekund, które zmieniły historię rocka

4 maja 1970 roku na kampusie Kent State University w stanie Ohio doszło do tragedii, która wstrząsnęła amerykańską opinią publiczną i na zawsze pogrzebała złudzenia epoki dzieci-kwiatów. Studenci protestowali przeciwko rozszerzeniu wojny w Wietnamie na terytorium Kambodży, co spotkało się z brutalną reakcją władz. Gwardia Narodowa, po nieudanych próbach rozgonienia tłumu gazem łzawiącym, otworzyła ogień do nieuzbrojonych cywilów. W ciągu zaledwie 13 sekund żołnierze oddali 67 strzałów z karabinów M1 Garand.

W samym centrum tych wydarzeń znajdował się Gerald Casale, student sztuk pięknych i przyszły basista Devo. Stał on zaledwie kilkanaście metrów od linii ognia i widział, jak kule trafiają jego znajomych. W masakrze zginęły cztery osoby: Allison Krause, Jeffrey Miller, Sandra Scheuer i William Knox Schroeder. Allison była bliską przyjaciółką Casale'a, a widok jej martwego ciała oraz Jeffreya Millera, któremu krew tryskała z tyłu głowy, trwale okaleczył psychikę młodego artysty. To traumatyczne przeżycie zabiło w nim wszelki idealizm i wiarę w pokojowe zmiany społeczne.

Gerald Casale i koniec hippisowskiego snu. Narodziny teorii de-ewolucji

Dla Casale’a i Marka Mothersbaugha, który również studiował wtedy na KSU, masakra była ostatecznym dowodem na to, że ludzkość przestała się rozwijać. Zamiast ewolucji w stronę oświecenia i pokoju, dostrzegli oni proces odwrotny, który nazwali de-ewolucji (ang. de-evolution). Uznali, że społeczeństwo pod wpływem militaryzmu, propagandy i konsumpcjonizmu cofa się do stadium bezmyślnego, agresywnego stada, które bezrefleksyjnie wykonuje polecenia władzy. Ta cyniczna diagnoza stała się fundamentem całego projektu artystycznego, z którego później wyłonił się zespół muzyczny.

Zrozumiałem wtedy, że jeśli rzucisz wyzwanie władzy, po prostu cię zabiją – stwierdził Gerald Casale w trakcie rozmowy

Dodatkowym impulsem do działania były kłamstwa, jakie pojawiły się w mediach tuż po tragedii. Lokalne gazety i urzędnicy próbowali zrzucać winę na „radykalnych studentów”, twierdząc, że byli oni uzbrojeni i pierwsi zaatakowali żołnierzy. Ta jawna dezinformacja sprawiła, że członkowie Devo zaczęli obsesyjnie badać mechanizmy propagandy. Nazwa zespołu stała się skrótem od ich teorii, a oni sami postanowili stać się lustrem, w którym odbijało się upadające społeczeństwo XX wieku.

Muzyka jak praca w fabryce. Jak trauma zmieniła się w zmechanizowany rock

Zamiast klasycznego rocka opartego na bluesie, Devo postawiło na brzmienie surowe, zrobotyzowane i nieludzkie. Wykorzystywali syntezatory, takie jak Minimoog, oraz nietypowe metrum, aby stworzyć muzykę, która brzmiała jak praca maszyn w fabryce. Ich wizerunek był równie radykalny: zamiast modnych ubrań, nosili identyczne żółte kombinezony ochronne i słynne czerwone hełmy, znane jako Energy Domes. Miało to symbolizować, że w nowoczesnym świecie jednostka jest jedynie wymiennym trybikiem pozbawionym własnej woli. W swoim manifestacyjnym utworze "Jocko Homo" wykrzykiwali słynne pytanie: "Are we not men?", na co tłum musiał odpowiadać: "We are Devo!".

Ironiczny sukces piosenki "Whip It". Przekaz, którego nikt nie zrozumiał

Mimo tragicznych i głęboko politycznych korzeni, Devo zostało przez wielu zapamiętane jedynie jako dziwaczny zespół nowofalowy z zabawnymi teledyskami. Ich wielki sukces komercyjny w 1980 roku, związany z hitem "Whip It", stał się dla muzyków gorzką ironią. Podczas gdy oni ostrzegali przed intelektualną zagładą i de-ewolucją, masy ludzi tańczyły do ich utworów, zupełnie nie zwracając uwagi na tekst i ideologię grupy. Casale wielokrotnie podkreślał, że ta sytuacja była ostatecznym dowodem na słuszność ich teorii – społeczeństwo było zbyt ogłupiałe, by dostrzec, że ktoś z nich drwi.

Historia zespołu ma też swoje mniej znane wątki, jak choćby współpracę z Neilem Youngiem przy filmie "Human Highway" czy wewnętrzny spór o autorstwo nazwy z Bobem Lewisem. Young, który sam napisał o masakrze w Ohio słynny utwór "Ohio", widział w Devo idealnych partnerów do krytykowania nuklearnego społeczeństwa. Choć zespół przeszedł przez wiele konfliktów i procesów sądowych, ich początek zawsze będzie związany z tymi 13 sekundami na kampusie w Ohio, które na zawsze zmieniły postrzeganie świata przez grupę młodych artystów.

Galeria: Muzyka rockowa lat 70-tych - Polska. Albumy, które zdefiniowały gatunek