Operacja Nifty Package. Wojskowe głośniki pod oknami ambasady Watykanu
W grudniu 1989 roku sytuacja w Panamie osiągnęła punkt krytyczny. Stany Zjednoczone rozpoczęły operację "Just Cause", której celem było pojmanie dyktatora Manuela Noriegi, oskarżanego o handel narkotykami na ogromną skalę. 24 grudnia, osaczony generał poprosił o azyl w Nuncjaturze Apostolskiej, czyli ambasadzie Watykanu. Amerykańscy żołnierze z elitarnych jednostek Delta Force i Navy SEALs nie mogli siłą wtargnąć na teren placówki dyplomatycznej, dlatego dowództwo zdecydowało się na rozpoczęcie oblężenia i wdrożenie planu o kryptonimie "Nifty Package". Była to zakrojona na szeroką skalę wojna psychologiczna, w której główną rolę odegrały decybele.
Pod budynek ambasady podjechały wojskowe Humvee wyposażone w potężne głośniki kierunkowe, które zazwyczaj służą do wydawania komunikatów na polu bitwy. Zamiast rozkazów, z membran zaczęły wydobywać się ostre dźwięki hard rocka i heavy metalu. Muzyka grała bez przerwy, przez 24 godziny na dobę, a dźwięk był tak ustawiony, aby uderzał bezpośrednio w okna pokoi, w których przebywał Noriega. Żołnierze z jednostki PSYOP (Psychological Operations) chcieli w ten sposób wywołać u dyktatora deprywację snu i całkowitą dezorientację.
Blokada podsłuchu i tortura dźwiękiem. Dlaczego wybrano właśnie hard rock?
Wykorzystanie głośnej muzyki miało dwa główne cele. Po pierwsze, wokół ambasady zgromadziły się setki dziennikarzy z całego świata, którzy używali czułych mikrofonów kierunkowych, aby podsłuchać negocjacje prowadzone między amerykańskim dowództwem a watykańskim nuncjuszem. Rockowy jazgot tworzył skuteczną barierę akustyczną, czyli tzw. biały szum, uniemożliwiając mediom wyłapanie jakichkolwiek szczegółów rozmów. Po drugie, była to precyzyjnie zaplanowana uderzenie w psychikę Noriegi. Generał był znanym wielbicielem muzyki klasycznej i opery, dlatego agresywne, gitarowe riffy były dla niego wyjątkowo męczące i trudne do zniesienia.
To bardzo fascynująca idea i wciągająca historia, z której powstałby pewnie świetny film. No ale piosenka nie została napisana przez CIA – stwierdził jeden z dziennikarzy muzycznych w trakcie późniejszych analiz operacji
Muzyka była puszczana na żywo przez wojskową stację radiową SCN. DJ-e pracujący dla armii przyjmowali dedykacje od żołnierzy stacjonujących pod ambasadą, co szybko zamieniło się w tworzenie specyficznej listy przebojów wymierzonej w dyktatora. Każdy utwór miał być jasnym sygnałem, że czas Noriegi dobiega końca.
Hells Bells i Panama na cały regulator. Co znalazło się na liście odtwarzania?
Dobór repertuaru nie był dziełem przypadku. Jednym z najczęściej puszczanych utworów było "Hells Bells" zespołu AC/DC. Złowieszcze bicie dzwonu na początku piosenki miało uświadomić generałowi, że jego sytuacja jest beznadziejna. Równie często z głośników płynęło "Dirty Deeds Done Dirt Cheap", co było jawną kpiną z korupcyjnej przeszłości dyktatora i jego układów z kartelami narkotykowymi. Na liście nie mogło zabraknąć także utworu "Panama" grupy Van Halen, który puszczano w zapętleniu z ogłuszającą głośnością, co stanowiło najbardziej dosłowne nawiązanie do miejsca akcji.
Amerykańscy żołnierze chętnie sięgali też po klasykę punka, czyli "I Fought the Law" w wykonaniu The Clash. Refren głoszący, że "walczyłem z prawem i prawo wygrało", miał ostatecznie złamać morale uciekiniera. Z głośników wybrzmiewały także przeboje Guns N' Roses, takie jak "Welcome to the Jungle" czy puszczane ironicznie "Patience". Ta muzyczna mieszanka, w skład której wchodziły też utwory Black Sabbath i Alice Coopera, sprawiła, że otoczenie ambasady zamieniło się w najgłośniejszy i najbardziej surrealistyczny koncert w historii dyplomacji.
Protesty Watykanu i koniec muzycznego ataku. Noriega wychodzi z ukrycia
Taktyka armii USA wywołała ogromne oburzenie w Stolicy Apostolskiej. Przedstawiciele Watykanu złożyli oficjalny protest do administracji prezydenta George’a H.W. Busha, argumentując, że zagłuszanie placówki dyplomatycznej jest formą tortur i łamaniem prawa międzynarodowego. Co ciekawe, relacje z wnętrza ambasady sugerują, że muzyka najbardziej dokuczała personelowi dyplomatycznemu i samemu nuncjuszowi, biskupi José Sebastiánowi Laboi. Noriega ukrywał się bowiem w wyciszonym pomieszczeniu bez okien, gdzie hałas docierał jedynie jako uciążliwe dudnienie.
Pod naciskiem dyplomatycznym, 29 grudnia 1989 roku, wojsko ostatecznie wyłączyło głośniki. Jednak presja psychologiczna już zadziałała. Nuncjusz Laboa, skrajnie zmęczony oblężeniem, postawił dyktatorowi ultimatum: albo wyjdzie z budynku, albo ambasada zostanie przeniesiona, co oznaczałoby utratę immunitetu i wystawienie go na gniew tłumu czekającego na zewnątrz. Złamany Manuel Noriega poddał się 3 stycznia 1990 roku, wychodząc z budynku w pełnym mundurze. Wydarzenia z Panamy stały się pretekstem do częstszego wykorzystywania muzyki rockowej w celach militarnych, co w późniejszych latach budziło wiele kontrowersji wśród samych muzyków, których nikt nie pytał o zgodę na użycie ich twórczości w charakterze broni.