Błoto i awaria nagłośnienia podczas koncertu L7 na Reading '92
W niedzielę 30 sierpnia 1992 roku amerykańska grupa L7 wyszła na główną scenę festiwalu Reading w Anglii. Zespół promował wtedy swoją trzecią płytę pod tytułem "Bricks Are Heavy", która dzięki hitowi "Pretend We're Dead" radziła sobie świetnie na listach przebojów. Atmosfera na brytyjskich festiwalach w tamtym czasie była jednak wyjątkowo trudna. Fani mieli w zwyczaju obrzucać artystów błotem, butelkami i jedzeniem, zwłaszcza gdy coś szło nie tak. Tego dnia pogoda była fatalna, a pod sceną zalegały ogromne ilości mazi, którą ludzie wykorzystywali jako amunicję wymierzoną w muzyków.
Sytuacja pogorszyła się drastycznie, gdy na scenie zawiódł sprzęt. Monitory odsłuchowe przestały działać, a dźwięk całkowicie zanikał, przez co członkinie L7 nie słyszały, co grają. Sfrustrowany tłum, zamiast wspierać zespół w trudnej chwili, zaczął coraz intensywniej rzucać błotem w stronę artystek. Grudy uderzały we wzmacniacze, instrumenty i same dziewczyny. Gdy jedna z nich, gitarzystka Suzi Gardner, dostała błotem prosto w twarz, wokalistka Donita Sparks straciła cierpliwość. Postanowiła odpowiedzieć na agresję ludzi w sposób, którego nikt się nie spodziewał.
Donita Sparks wyciąga tampon i rzuca go w stronę agresywnych fanów
Sparks, która miała wtedy menstruację, włożyła rękę w spodnie, wyciągnęła zużyty tampon i z całej siły cisnęła nim w stronę publiczności. Była to spontaniczna reakcja na brak szacunku ze strony fanów i bezradność wobec problemów technicznych. Wokalistka nie chciała być dłużna ludziom, którzy próbowali zniszczyć ich występ, więc postanowiła rzucić w nich czymś bardziej osobistym i biologicznym niż zwykłe błoto. Po tym czynie tłum na moment zamarł w obrzydzeniu, a rzucanie przedmiotami w stronę sceny niemal natychmiast ustało.
Zjedzcie mój zużyty tampon, skur****le – krzyknęła Donita Sparks do mikrofonu.
Ten moment został zarejestrowany przez kamery i przeszedł do legendy rocka. Choć w prasie pojawiały się plotki, że ktoś z tłumu odrzucił tampon z powrotem na scenę, nagrania wideo nie potwierdzają tej wersji jednoznacznie. Incydent stał się tematem numer jeden w brytyjskich mediach muzycznych, a magazyn "Kerrang!" lata później uznał to wydarzenie za jeden z najbardziej szokujących momentów w historii muzyki. Sama artystka wielokrotnie powtarzała w wywiadach, że nie żałuje swojego czynu, ponieważ był on wyrazem autentycznej, punkowej wściekłości i instynktu przetrwania na scenie.
Symbol buntu i feminizmu, który przyćmił muzyczny dorobek grupy
Mimo że Donita Sparks twierdziła, że nie planowała żadnego politycznego manifestu, jej gest szybko zyskał drugie dno. Krytycy i socjologowie zaczęli interpretować rzut tamponem jako radykalny akt walki z seksizmem w branży muzycznej, która w tamtych latach była zdominowana przez mężczyzn. Użycie własnej fizjologii jako broni uznano za ostateczne przełamanie tabu. L7 od zawsze angażowały się w sprawy społeczne, zakładając między innymi organizację "Rock for Choice", więc ich bezkompromisowa postawa idealnie pasowała do wizerunku silnych, niezależnych kobiet, które nie dają sobie wejść na głowę.
Z perspektywy czasu zespół przyznaje, że ten skandal stał się dla nich swego rodzaju przekleństwem. Przez kolejne dekady dziennikarze częściej pytali wokalistkę o incydent z Reading niż o nowe piosenki czy proces produkcji płyt, nad którymi pracował sam Butch Vig. Gest ten na tyle mocno przylgnął do wizerunku L7, że stał się ważniejszy niż ich wkład w rozwój grunge'u. Niemniej jednak, wydarzenie to umocniło ich status absolutnych buntowniczek, które nie boją się żadnych konsekwencji swoich działań.
Polecany artykuł:
Kurt Cobain docenił ten gest, a media zyskały temat na kolejne dekady
Wydarzenia z 30 sierpnia 1992 roku obserwowało wielu innych muzyków, w tym Kurt Cobain. Frontman Nirvany, który sam był fanem L7 i przyjaźnił się z dziewczynami, uważał zachowanie Sparks za genialne i w pełni rockowe. Nirvana wystąpiła na tym samym festiwalu tego samego dnia, co sprawia, że tamta edycja Reading jest do dziś wspominana jako szczytowy moment ery grunge. Wokół tamponu narosło wiele miejskich legend, w tym opowieści o fanach, którzy rzekomo przechowywali go w słoiku z formaliną i próbowali sprzedawać na aukcjach internetowych jako cenną pamiątkę.
Kilka miesięcy po incydencie na festiwalu, Sparks udowodniła, że nie boi się kontrowersji, występując nago od pasa w dół w programie telewizyjnym "The Word". Te wszystkie wydarzenia sprawiły, że grupa L7 stała się ikoną popkultury lat 90. XX wieku. Choć ich muzyka broniła się sama, to właśnie te surowe i nieobliczalne momenty sprawiły, że o zespole z Los Angeles pamięta się do dziś. Donita Sparks pokazała, że na scenie rockowej nie ma miejsca na uprzejmości, gdy publiczność przekracza granice przyzwoitości i szacunku do artysty.