Marilyn Manson kontra amerykańska nagonka. Jak rockman stał się kozłem ofiarnym po masakrze w Columbine

W 1999 roku po tragicznej strzelaninie w liceum Columbine oczy całej Ameryki zwróciły się na Marilyna Mansona. Muzyk stał się głównym celem ataków polityków i mediów, które oskarżyły go o fatalny wpływ na młodzież. Artysta przetrwał masową histerię i odpowiedział na nią w sposób, który do dziś jest uważany za jeden z najmądrzejszych głosów w dyskusji o przemocy w USA.

Muzyk Marilyn Manson z gitarą i tatuażami na dłoniach. O nagonce na artystę po Columbine przeczytasz na EskaRock.
Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe
Klub 27 - klątwa, która wisi nad młodymi i sławnymi? /Eska ROCK

Tragedia w Columbine i błyskawiczne poszukiwanie winnych

20 kwietnia 1999 roku w liceum Columbine w stanie Kolorado doszło do jednej z najgłośniejszych strzelanin w historii Stanów Zjednoczonych. Dwóch nastolatków, Eric Harris i Dylan Klebold, zamordowało 13 osób, a następnie odebrało sobie życie. Zamiast rzetelnie przeanalizować problem łatwego dostępu do broni palnej czy braków w opiece psychologicznej, amerykańskie media i politycy natychmiast zaczęli szukać zewnętrznego wroga. Wybór padł na Marilyna Mansona, który w tamtym czasie był uosobieniem wszystkiego, czego bali się konserwatywni obywatele.

Zaledwie kilkadziesiąt godzin po tragedii stacje takie jak CNN czy Fox News zaczęły powielać niepotwierdzone plotki, jakoby mordercy nosili koszulki Mansona i wzorowali się na jego mrocznym wizerunku. Senator Joseph Lieberman publicznie nazywał muzykę artysty chora i podłą, a konserwatywne grupy religijne organizowały protesty pod klubami, w których zespół miał zaplanowane koncerty. Manson stał się idealnym kozłem ofiarnym, ponieważ jego kontrowersyjny styl pozwalał odciągnąć uwagę od systemowych problemów państwa.

Sprawcy strzelaniny wcale nie byli fanami Marilyna Mansona

Szybko okazało się, że cała teoria o inspiracji muzyką gwiazdora szokującego rocka była całkowicie fałszywa. Po przeanalizowaniu pamiętników i komputerów sprawców agenci FBI ustalili, że nastolatkowie nie lubili Mansona i wręcz gardzili jego twórczością. Ich ulubionymi zespołami były niemieckie grupy industrialne, takie jak KMFDM i Rammstein, oraz amerykański projekt Nine Inch Nails. Mimo twardych dowodów na to, że media się pomyliły, nagonka trwała dalej, ponieważ Manson był zbyt wygodnym celem, by z niego zrezygnować w samym środku ogólnonarodowej paniki.

Intelektualna riposta muzyka w filmie "Zabawy z bronią"

Marilyn Manson zareagował na ataki z dużą klasą i spokojem, co zaskoczyło wielu jego przeciwników. Najpierw odwołał kilka koncertów z szacunku dla rodzin ofiar, a później napisał głośny esej dla magazynu "Rolling Stone". Wytykał w nim hipokryzję ówczesnego rządu i prezydenta Billa Clintona. Zauważył, że dokładnie tego samego dnia, gdy doszło do strzelaniny w szkole, USA prowadziły bombardowania w Kosowie. Artysta pytał wprost, dlaczego to on jest oskarżany o promowanie przemocy, skoro to państwo uczy młodych ludzi, że problemy rozwiązuje się siłą i zrzucaniem bomb.

Nie powiedziałbym im ani słowa. Wysłuchałbym tego, co mają do powiedzenia. Bo to jest dokładnie to, czego nikt nie zrobił – stwierdził Marilyn Manson w rozmowie z Michaelem Moore'em

Ta wypowiedź, pochodząca z nagrodzonego Oscarem dokumentu "Zabawy z bronią", przeszła do historii i sprawiła, że wiele osób zaczęło patrzeć na muzyka jak na inteligentnego obserwatora rzeczywistości. Manson bez makijażu i scenicznego przebrania punktował lęki społeczeństwa. Zauważył, że media celowo podsycają strach, bo przerażonymi ludźmi łatwiej jest sterować i prościej jest sprzedawać im kolejne produkty.

Płyta "Holy Wood" jako artystyczne uderzenie w system

Muzyczną odpowiedzią na tamte wydarzenia stał się album "Holy Wood", wydany w 2000 roku. Manson stworzył materiał, który wprost atakował kult broni palnej, religijny fanatyzm i żądzę krwi w telewizji. Najbardziej wymownym utworem na płycie był "The Nobodies", w którym artysta śpiewał o tym, jak media robią celebrytów z morderców tylko po to, aby podbić słupki oglądalności. Na okładce albumu pokazał się jako postać rozpięta na krzyżu wykonanym z pistoletów, co było mocnym komentarzem do tego, że Amerykanie czczą broń bardziej niż własną religię.

Choć Manson wygrał to starcie na poziomie argumentów, po latach przyznał, że tamten okres niemal zniszczył jego karierę i zdrowie psychiczne. Przez długi czas żył w paranoi, dostawał tysiące gróźb śmierci, a organizatorzy bali się planować jego występy. Nawet raper Eminem stanął wtedy po jego stronie, zauważając w piosence "The Way I Am", że to nie muzycy są winni tragediom, ale brak zainteresowania ze strony rodziców. Historia Columbine pokazała, że społeczeństwo w obliczu dramatu woli spalić na stosie artystę, niż zmierzyć się z prawdziwymi przyczynami zła.