Od następcy Elvisa Presleya do wyrzutka. Upadek Jerry'ego Lee Lewisa na lotnisku Heathrow
Jerry Lee Lewis, znany jako "The Killer", był u progu stania się największą gwiazdą rock'n'rolla na świecie. W 1958 roku, gdy Elvis Presley odbywał służbę wojskową, hity takie jak "Great Balls of Fire" czy "Whole Lotta Shakin' Goin' On" dominowały na listach przebojów. Wszystko zmieniło się w maju 1958 roku podczas trasy koncertowej w Wielkiej Brytanii. Gdy artysta wylądował na lotnisku w Londynie, towarzyszyła mu młoda dziewczyna, która natychmiast wzbudziła zainteresowanie dziennikarzy szukających sensacji.
To moja żona – odparł bez skrępowania Lewis zapytany o to, kim jest towarzysząca mu nastolatka
To krótkie zdanie uruchomiło lawinę, której nikt nie był w stanie zatrzymać. Brytyjska prasa błyskawicznie odkryła, że wybranką muzyka jest Myra Gale Brown. Choć artysta próbował ukryć jej prawdziwy wiek, reporterzy szybko ustalili, że dziewczyna ma zaledwie 13 lat, a nie 15 czy 20, jak pierwotnie podawano w dokumentach i komunikatach dla mediów.
Małżeństwo z 13-letnią kuzynką i zarzuty o bigamię
Szok wywołany wiekiem dziewczyny był ogromny, ale to nie był koniec kontrowersji. Myra była córką kuzyna Lewisa i basisty w jego zespole, J.W. Browna. Skandal pogłębił fakt, że muzyk wziął ślub w grudniu 1957 roku w stanie Mississippi, fałszując dane na akcie małżeństwa. Co więcej, w momencie składania przysięgi Lewis nie miał jeszcze sfinalizowanego rozwodu ze swoją drugą żoną, Jane Mitcham. W świetle prawa muzyk był więc bigamistą, który poślubił dziecko z najbliższej rodziny, co wywołało odrazę.
Furia brytyjskiej prasy i natychmiastowy bojkot w radiu
Brytyjskie gazety zareagowały wyjątkowo ostro, nazywając artystę "złodziejem kołysek" i domagając się jego natychmiastowego usunięcia z kraju. Z planowanych 37 koncertów odbyły się tylko trzy, ponieważ publiczność zamiast oklasków witała muzyka buczeniem, gwizdami i wyzwiskami. Organizatorzy, bojąc się zamieszek, zdecydowali o anulowaniu reszty trasy. Po powrocie do USA sytuacja wcale nie była lepsza. Największe stacje radiowe oraz wpływowi prezenterzy telewizyjni, jak Dick Clark, z dnia na dzień przestali puszczać piosenki Lewisa. Sponsorzy zagrozili wycofaniem reklam, nie chcąc mieć nic wspólnego z człowiekiem oskarżanym o pedofilię.
Finansowa katastrofa i trudny powrót w barach za grosze
Upadek wizerunkowy przełożył się na brutalną rzeczywistość finansową. Przed wyjazdem do Anglii Lewis inkasował od 10 000 do 12 000 dolarów za jeden wieczór występów na wielkich stadionach i w prestiżowych halach. Zaledwie kilka tygodni później musiał grać w podrzędnych barach i prowincjonalnych klubach dla agresywnej publiczności za stawki rzędu 250 dolarów. Muzyk próbował ratować sytuację, wykupując za ogromne pieniądze całostronicowe ogłoszenie w magazynie "Billboard", w którym prosił branżę i fanów o drugą szansę. Branża muzyczna jednak całkowicie go zignorowała, a jego złota era w rock'n'rollu dobiegła końca.
Losy związku z Myrą i ucieczka w muzykę country
Dopiero po dekadzie, w 1968 roku, Lewis zdołał odbudować swoją pozycję, porzucając rock'n'rolla na rzecz muzyki country. Zmiana stylu pozwoliła mu odzyskać część fanów i wrócić na szczyty list przebojów, choć już w innej roli. Małżeństwo z Myrą, które zniszczyło mu karierę, przetrwało 13 lat, ale zakończyło się w atmosferze kolejnego skandalu. W 1970 roku kobieta wniosła o rozwód, oskarżając męża o znęcanie się fizyczne, liczne zdrady i skrajne uzależnienie od alkoholu oraz amfetaminy. Choć Lewis do końca życia pozostał aktywnym muzykiem, historia jego związku z 13-latką na zawsze pozostała jedną z najczarniejszych kart w historii muzyki popularnej.