Brytyjska technologia w kalifornijskim garażu. Skąd wzięła się konsoleta Neve 8028?
Historia tej konkretnej maszyny zaczęła się w 1973 roku w Anglii, gdzie legendarny inżynier Rupert Neve zbudował ją na specjalne zamówienie. Konsoleta kosztowała wtedy 76 000 dolarów, co było kwotą zawrotną, odpowiadającą wartości całego domu w tamtych czasach. Urządzenie trafiło do studia Sound City w Van Nuys i było jedną z zaledwie czterech takich sztuk wyprodukowanych na świecie. To, co wyróżniało Neve 8028, to jej w pełni analogowa budowa. W środku nie było ani jednego mikrochipa, a sygnał płynął wyłącznie przez miedziane cewki, tranzystory i rezystory.
Dzięki takiej konstrukcji dźwięk przepuszczony przez to urządzenie nabierał specyficznego ciepła i głębi. Kiedy realizatorzy celowo przesterowywali sygnał, konsoleta nie trzeszczała w nieprzyjemny, cyfrowy sposób. Zamiast tego dodawała do dźwięku tak zwane parzyste harmoniczne, które sprawiały, że nagrania brzmiały potężniej i bardziej naturalnie dla ludzkiego ucha. Przez lata ten ogromny mebel naszpikowany elektroniką stał się tajemnicą poliszynela wśród producentów szukających surowego, rockowego uderzenia.
Brzmienie, które zdefiniowało pokolenie. Jak Neve 8028 pomogła nagrać "Nevermind"?
W 1991 roku do Sound City przyjechała Nirvana, aby nagrać swój drugi album. Producent Butch Vig wiedział, że to właśnie ta konsoleta pozwoli uzyskać brzmienie, którego szukał zespół. Jednym z najciekawszych momentów sesji było nagrywanie utworu "Territorial Pissings". Kurt Cobain nie chciał używać tradycyjnego wzmacniacza gitarowego, więc Vig wpiął jego gitarę bezpośrednio w wejście konsolety. Podkręcił przedwzmacniacze do maksimum, uzyskując brudny i bzyczący przester, który stał się znakiem rozpoznawczym tego numeru. To właśnie te preampy Neve 1073 i 1084 pozwoliły na uzyskanie legendarnej ściany dźwięku, która do dziś zachwyca fanów grunge'u.
Nie tylko Nirvana korzystała z dobrodziejstw tego sprzętu. Rok później zespół Rage Against the Machine nagrał tam swój debiutancki album, grając niemal w całości na setkę, czyli wszyscy naraz w jednym pokoju. Konsoleta pozwoliła zachować idealną separację instrumentów, dzięki czemu bas Tima Commerforda i gitara Toma Morello brzmią niezwykle wyraźnie mimo ogromnej głośności. Na liście klasyków nagranych na tym sprzęcie znajdują się też albumy grup Tool, Red Hot Chili Peppers czy Weezer.
Brudne dywany i potężna perkusja. Sekret studia Sound City
Muzycy, którzy odwiedzali Sound City w latach 90., często byli zaskoczeni wyglądem tego miejsca. Studio A w niczym nie przypominało luksusowych obiektów z Hollywood. Wszędzie leżały stare, brązowe dywany, czuć było zapach taniego piwa, a boazeria pamiętała lata 70. Jednak to właśnie tam perkusja brzmiała najlepiej na świecie. Fenomen ten wynikał z połączenia specyficznej akustyki pomieszczenia, które miało podłogi z linoleum i brak kątów prostych, z dynamiką konsolety Neve. Maszyna Ruperta Neve'a potrafiła uchwycić brutalne uderzenie pałki w bęben bez żadnych zniekształceń, co dawało efekt wybuchowego pogłosu.
To pomieszczenie i ta konsoleta tworzyły razem coś, czego nie dało się podrobić w żadnym innym miejscu na ziemi. To był ten specyficzny, surowy dźwięk, który słychać na każdej płycie, jaką tam zrobiliśmy – stwierdził Dave Grohl w trakcie rozmowy
Wielu inżynierów dźwięku wspominało, że praca przy Neve 8028 wymagała cierpliwości. Urządzenie było tak ogromne i skomplikowane, że codziennie rano trzeba było czyścić styki alkoholem izopropylowym i sprężonym powietrzem. Kurz z Los Angeles osiadał na potencjometrach, co powodowało trzeszczenie, które mogło zepsuć nagranie. Na obudowie konsolety przez lata znajdował się nawet ślad po taśmie montażowej, którą Kurt Cobain przyklejał podczas nagrywania wokali do "Nevermind".
Dave Grohl ratuje kawałek historii. Przeprowadzka konsolety do Studia 606
W 2011 roku, z powodu cyfrowej rewolucji i popularności domowych studiów nagraniowych, Sound City zbankrutowało. Kiedy Dave Grohl dowiedział się, że studio kończy działalność, natychmiast postanowił odkupić legendarną konsoletę. Dla niego była to sprawa osobista, ponieważ nagranie "Nevermind" na tym sprzęcie zmieniło całe jego życie. Choć cena zakupu nie została ujawniona, mówi się, że sam transport i ponowne zlutowanie tysięcy kabli w prywatnym Studiu 606 Grohla kosztowało fortunę. Muzyk chciał w ten sposób ocalić duszę rocka przed zapomnieniem.
Po przeprowadzce konsolety pierwszym dużym projektem była ścieżka dźwiękowa do filmu dokumentalnego "Sound City". To właśnie wtedy doszło do nietypowego spotkania: Dave Grohl, Krist Novoselic i Pat Smear z Nirvany nagrali utwór "Cut Me Some Slack", a w roli wokalisty wystąpił Paul McCartney. Choć niektórzy sceptycy, jak Trent Reznor, twierdzą, że magia sprzętu analogowego jest czasem przesadzona, dla wielu fanów i muzyków Neve 8028 pozostaje najważniejszym instrumentem w historii współczesnego rocka. Konsoleta nadal pracuje i służy kolejnym pokoleniom artystów, udowadniając, że prawdziwego brzmienia nie da się zastąpić zerami i jedynkami w komputerze.