Oto historia pierwszego koncertu Def Leppard w historii. "Cała publiczność się śmiała"
Historia Def Leppard rozpoczęła się w 1976 roku w przemysłowym Sheffield. Początkowo grupa działała jednak pod inną nazwą: Atomic Mass. Później wokalista Joe Elliott, który na przesłuchanie przyszedł jako... gitarzysta, zaproponował, żeby działali dalej jako Deaf Leopard, czyli głuchy lampart. Pomysł praktycznie się przyjął. Wystarczyło tylko lekko zmodyfikować całość, aby brzmiała jeszcze lepiej.
Na początku 1978 skład zespołu się ustabilizował. Oprócz wspomnianego Elliotta, Def Leppard tworzyli wówczas: gitarzyści Steve Clark i Pete Willis, basista Rick Savage, a także perkusista Tony Kenning. Młodzi muzycy długo ćwiczyli w salach prób, ale brakowało im najważniejszego – możliwości zagrania przed publicznością. Szansę dał im znajomy organizator koncertów, nazywany "Bootleg Bill". Załatwił on występ podczas szkolnej imprezy w Westfield School, która znajdowała się na przedmieściach Sheffield.
"Koncert odbył się w małej sali dla około stu pięćdziesięciu uczniów, głównie czternasto- i piętnastoletnich dziewcząt, a garderobą zespołu była klasa" – czytamy w książce Animal Instinct: The Def Leppard Story autorstwa Davida Frickego. Debiutancki występ odbył się 18 lipca 1978. – Byliśmy tak zdenerwowani, że zatrzymaliśmy się gdzieś – wyjęliśmy bęben basowy z futerału i napełniliśmy futerał piwem, bo wiedzieliśmy, że nie damy rady, jeśli nie będziemy mieli odrobiny holenderskiej odwagi – wspominał Elliott w 2013 w wywiadzie dla BBC Radio Sheffield.
Początek koncertu nie był zdecydowanie idealny. Wszystko przez to, że wzmacniacz Clarke’a był "standby", czyli w trybie czuwania (urządzenie jest podłączone do prądu, ale nie przekazuje sygnału do głośników).
Steve podłączył gitarę i wyszedł na przód sceny, wyglądając świetnie w swoich obcisłych dżinsach i długich blond włosach – wyznał wokalista Def Leppard we wspomnianej książce, która ukazała się na rynku w 1987. – Był w pełnej gotowości, by wejść w pierwszy utwór, “World Beyond the Sky”. Przy pierwszym, potężnym akordzie otwierającym zrobił ten swój wymach ramieniem w stylu wiatraka – zupełnie jak Pete Townshend – ale... nic się nie wydarzyło. Brak mocy. Cała publiczność się śmiała. Po kilku sekundach zaczęliśmy od nowa.
Grupa zagrała set trwający ok. 50 minut. Muzycy zaprezentowali przede wszystkim własne utwory. A na sam koniec zagrali Jailbreak, czyli cover kompozycji z repertuaru irlandzkiego Thin Lizzy. – Wtedy wszyscy podeszli na przód sceny, bo znali tę piosenkę. Zaczęli podrygiwać, a my patrzyliśmy na siebie i mówiliśmy: "OK, musimy napisać więcej takich utworów” – dodał Elliott w audycji radiowej sprzed ponad dekady.
Jak wspominał frontman Def Leppard, przy okazji 40. rocznicy koncertu, jeden z nauczycieli zapłacił im z własnej kieszeni 5 funtów za występ. I tak to się wszystko zaczęło. Pierwszy koncert był małym wydarzeniem, ale symbolicznie rozpoczął niezwykłą drogę. Kilka miesięcy później zespół wypuścił EP-kę, The Def Leppard, na której znalazły się trzy premierowe utwory. Z kolei w marcu 1980 na rynku ukazał się debiutancki album formacji. On Through the Night został już nagrany z nowym perkusistą, Rickiem Allenem.
Nikt z obecnych na tej szkolnej auli, w lipcu 1978, nie mógł przypuszczać, że patrzy właśnie na narodziny zespołu, który w kolejnej dekadzie będzie rządził i zdefiniuje brzmienie rocka lat 80.