To w ostatnich dniach listopada ubiegłego roku zespół Kult zagrał koncert o którym mówiła dosłownie cała Polska. Niewinnie zapowiadający się pokaz w Zielonej Górze w ramach "Pomarańczowej Trasy" dosłownie przeszedł do historii, a to ze względu na to, jak zachowywał się na nim frontman formacji. Kazik Staszewski był, delikatnie mówiąc, nie w formie - bełkotał, mylił teksty piosenek, nie pamiętał setlisty, fałszował, a przemawiając do publiczności tracił wątki.
Wybuchł bardzo duży skandal, a w ciągu rozwoju sytuacji sam zainteresowany wydał oświadczenie, w którym przyznał się, że ze względu na złe samopoczucie - muzyk wspominał o bólach jamy brzusznej - przed wyjściem na scenę zażył leki, a do tego wypił alkohol. Na tym sytuacja się jednak nie skończyła.
Grupa na 5 grudnia miała zaplanowany pokaz na Teneryfie, jednak dzień przed nim Kazik opublikował w sieci zdjęcia i kilka wpisów, w których poinformował, że przebywa w szpitalu na wyspie. W końcu okazało się, że powodem problemów zdrowotnych artysty było zaniedbanie przez niego własnego organizmu po operacji wycięcia wyrostka robaczkowego, którą ten przeszedł w 2024 roku. Kult na Teneryfie i tak zagrał, a występ przeszedł jako jej pierwszy w historii, na którym zabrakło frontmana (który zwrócił się do fanów w nagraniu ze szpitalnego łóżka).
Kazik Staszewski nie chce wracać na scenę!
Już po wybuchu całego skandalu Kazik zapowiedział, że po nadchodzących, zaplanowanych już koncertach Kultu zamierza znacząco ograniczyć sceniczną działalność. Wiadomo już na pewno, że grupa będzie występować na Rockowizna Festiwal, okazuje się jednak, że Staszewski nie jest do końca zadowolony z takiego obrotu spraw...
Muzyk dał temu wyraz w najnowszym wpisie w mediach społecznościowych. Zamieścił on swoje zdjęcie, w opisie wskazując, że dziś postrzega 4 grudnia jako dzień swoich ponownych narodzin. Kazik zaznacza, że nie czuje się jeszcze zdrowy, wciąż odpoczywa i dochodzi do siebie. Najbardziej lider Kultu zaskakuje jednak w ostatnich słowach wpisu, pisząc, że "myśl o postawieniu nogi na scenie napawa mnie przerażeniem i wręcz obrzydzeniem".
Polecany artykuł: