1981 rok był bardzo dobry dla fanów i fanek brzmienia Genesis. W lutym tego roku swój debiutancki album, słynne Face Value, wydał Phil Collins, a już siedem miesięcy później światło dzienne ujrzało najnowsze wydawnictwo samej formacji. Ta oczywiście natychmiastowo ruszyła w trasę koncertową, w 1982 roku wydała album koncertowy, a już rok później - kolejny studyjny projekt.
Album Genesis okazał się być z miejsca komercyjnym sukcesem, do czego przyczyniła się popularność utworu Mama. Także i w tym przypadku promocji towarzyszyła światowa seria koncertów, po której jednak muzycy zdecydowali się zrobić sobie przerwę od działań pod szyldem Genesis. Collins wydał kolejny studyjny album, solowo postanowił zadziałać także Tony Banks, a Mike Rutherford powołał do życia formację Mike + the Mechanics.
Nic więc dziwnego, że w tle pobocznych projektów artystów pojawiły się plotki o rozpadzie Genesis. Kres tym pogłoskom położył w końcu wiosną 1985 roku Phil Collins mówiąc, że zespół wraca do studia, gdzie będzie pracować nad nową, trzynastą już płytą.
Twórcza moc
Do prac przystąpiono jesienią 1985 roku, a za miejsce wybrano własne, prywatne studio nagraniowe, czyli słynne The Farm. Phil, Mike i Tony byli pewni siebie, jednak do studia weszli bez żadnych narzuconych sobie z góry wizji i pomysłów, klejąc na miejscu, ze stworzonych na poczekaniu improwizacji. Panowie pracowali długo - zaczynali o godzinie 11:00, kończyli nawet o 2:00 w nocy. Wszyscy czuli jednak twórczą moc, prace szły sprawnie i w dobrej energii, w efekcie czego grupa stworzyła większą, niż zazwyczaj liczbę utworów, spośród których wybierała te, które finalnie znajdą się na albumie.
Jeszcze w maju światło dzienne ujrzał pierwszy singiel z płyty - Invisible Touch, zdradzając tym samym tytuł całego wydawnictwa. Ono samo ukazało się 6 czerwca w Wielkiej Brytanii i trzy dni później na świecie. Choć album z miejsca stał się dużym, największym w dotychczasowej karierze Genesis, sukcesem komercyjnym, spotkał się z nieco bardziej mieszanymi opiniami krytyków. Ci zwracali uwagę przede wszystkim na mocno wyczuwalnego ducha Collinsa w nagranym materiale, przyrównując go do solowych osiągnięć perkusisty.
Dziś Invisible Touch to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i flagowych projektów studyjnych zespołu. Jakie skrywa ciekawostki? Sprawdź poniżej: