Zespół Journey to zdecydowanie jedna z ikon rockowego brzmienia lat 80. i 90. Formacja pod koniec 2025 roku ogłosiła jednak, że przymierza się do zakończenia kariery i podała szczegóły swojej pożegnalnej trasy koncertowej. Ta rozpoczęła się w lutym tego roku i zgodnie z planami potrwa do końca listopada.
Serii występów towarzyszy jednak kilka skandali. Pierwszy z nich dotyczył sugestii Jonathana Caina, jakoby do powrotu do składu Journey w ramach koncertowego pożegnania szykował się tak wciąż lubiany i ceniony przez fanów i fanki Steve Perry. Dziś już wiemy, że Cain... wymyślił to, jak sam tłumaczył, ponieważ żyjemy w czasach fake newsów, tworzonych przez sztuczną inteligencję - a do tego chciał sprawdzić, jak na to zareaguje sam Perry.
Journey dokończy trasę koncertową z innym wokalistą?!
Kolejny rozgłos ma miejsce wokół wokalisty Journey. Tym od 2007 roku pozostaje Arnel Pineda. W reportażu na temat grupy, który ukazał się na łamach "Rolling Stone" kilka tygodni temu, okazało się, że muzyk chciał za wszelką cenę wycofać się z udziału w pożegnalnej trasie. Tłumaczył, że wynika to z jego coraz bardziej doskwierających mu problemów wokalnych i zdrowotnych.
Czyżby jednak Pineda dostał szansę na to, aby rzeczywiście usunąć się ze scenicznego pożegnania Journey? Pod koniec sierpnia, podczas wizyty zespołu w Japonii, niespodziewanie dołączył do niego Hugo Valentiego, który od lat stoi na czele tribute bandu amerykańskiej ikony rocka. Wokalista wykonał kultowe Faithfully w czasie, gdy Pineda udał się na przerwę za kulisy.
Co ciekawe, Valenti dołączył do Journey także podczas występu w Tokio na dwie piosenki, co już nieco zastanowiło fanów i fanki. Atmosferę podgrzał Arnel Pineda, który skomentował jedno ze zdjęć, przedstawiające grupę z Hugo na scenie pisząc: "To jest właśnie ten zespół... Teraz mogę się wycofać... gratulacje". Na ten moment zespół robi sobie krótką przerwę i rozpocznie finalną odnogę swojej trasy w sobotę 12 września - to wtedy najpewniej przekonamy się, czy dotychczasowy wokalista wróci na scenę.