Robert Plant już od lat 80. z bardzo dużym powodzeniem prowadzi karierę solową. Muzyk dość szybko, dwa lata po rozpadzie Led Zeppelin, wydał debiutancki solowy album. Już dwa lata później wokalista połączył siły z samym Jeffem Beckiem, we współpracy z którym nagrał EP-kę The Honeydrippers: Volume One.
Dziesięć lat później świat dostał zupełnie inne, zdecydowanie bardziej wyczekiwane połączenie. Czternaście lat po zakończeniu działalności przez Led Zeppelin, wspólny album live wydali Plant i Jimmy Page. Wydawnictwo No Quarter: Jimmy Page and Robert Plant Unledded spotkało się z tak ciepłym i entuzjastycznym przyjęciem słuchaczy i słuchaczek, że już cztery lata później Panowie postanowili połączyć siły nad pełnoprawną płytą. Mowa o kultowym dla wielbicieli i wielbicielek ciężkich brzmień Walking into Clarksdale, z którego pochodzi nagrodzony Grammy przebój Most High.
Czy Led Zeppelin stanie jeszcze kiedyś na scenie?
Muzycy, choć zadziałali jako duet i wydali całkowicie nowy materiał, przywołali ducha Led Zeppelin. Sam zespół po tym, gdy w 1980 roku zakończyła się jego historia, powracał okazjonalnie w kolejnych latach. Po raz ostatni wydarzyło się to w 2007 roku w ramach tribute koncertu dla Ahmeta Erteguna.
Czy jest jakikolwiek cień szansy na to, aby jeszcze kiedyś tego typu sytuacja powtórzyła się, a Robert Plant, Jimmy Page i John Paul Jones w towarzystwie Jasona Bonhama wrócili jeszcze na scenę? Kwestia ta pojawiła się w rozmowie wokalisty z "Mojo" w ubiegłym roku.
Robert Plant od dawna nie ukrywa, że bardzo dobrze czuje się na obecnym etapie swojej kariery i nie ma w planach jakiejkolwiek reaktywacji Led Zeppelin. W wywiadzie wokalista nie ukrywa, że różnie wspomina dotychczasowe "powroty" grupy, jednak ten, do którego doszło ponad 15 lat temu traktuje jako ostatecznie i godne pożegnanie. Plant otwarcie stwierdza, że to, co robi obecnie ze swoim zespołem wyjątkowo mu odpowiada, gdyż czuje w tym twórczą wolność i swobodną atmosferę. Robert dobitnie wskazuje, że nie zamieniłby tych pokazów na ogromne koncerty "na stadionie piłkarskim z kilkoma starymi kumplami". Przypominamy, że wokalista odrzucił zaproszenie Tony'ego Iommi, aby pojawić się i wystąpić na pożegnaniu Ozzy'ego Osbourne'a i Black Sabbath.