The Police to bez wątpienia zespół ikoniczny dla muzyki rockowej. Powstał w 1977 roku z inicjatywy wokalisty i basisty Stinga oraz perkusisty Stewarta Copelanda, a jego klasyczny skład dopełnił gitarzysta Andy Summers. Trio zadebiutowało rok później wydawnictwem Outlandos d'Amour, który szybko osiągnął sukces krytyczny i komercyjny - to z niego pochodzi przebój Roxanne.
Formacja nie działała długo, jak na standardy muzycznej branży. Po wydaniu pięciu płyt, w tym legendarnego Synchronicity z 1983 roku, już rok później The Police rozpadli się.
Te siedem lat wystarczyło jednak, aby odcisnąć niezwykle mocne, niezbywalne piętno na muzyce. Siła twórczości The Police, jeszcze w czasach istnienia grupy, dotarła także do Polski. W tym do robiącego wszystko, aby założyć swój własny zespół gitarzysty Jana Borysewicza.
Co o porównaniach Lady Pank do The Police sądził Jan Borysewicz?
Lady Pank powstało w 1981 roku, a więc w okresie, gdy The Police byli na samym szczycie sławy. Co ciekawe, przełomowy dla polskiego rocka debiut grupy Jana Borysewicza ukazał się w tym samym roku, a nawet miesiącu, co słynne Synchronicity - zaledwie trzy dni później!
Brzmienie Lady Pank od samego początku porównywane było do angielskiego zespołu - co o tym sądził i wciąż sądzi Jan Borysewicz? Muzyk został o to zapytany w talk show "Mellina" Eski ROCK, w którym gościł w listopadzie ubiegłego roku. Gitarzysta nigdy nie ukrywał, że od lat jest wielkim fanem The Police, a w programie wyznał, że zaczynając karierę marzył o tym, aby jego własnym zespół przybrał kształt trio, podając jako przykład nie tylko The Police, ale także formację Rush.
To jednak The Police zrobiło na artyście największe wrażenie i był tym zespołem dosłownie zafascynowany. Marcin Meller wprost wspomniał o tym, że po wydaniu debiutanckiej płyty Lady Pank było do The Police porównywane i spytał swojego gościa, co on o tym sądził. Jan Borysewicz przyznał, że dosłownie uwielbiał słyszeć tego typu głosy. Jak wyjaśnił, jeśli ceni się dany zespół, a kolejno dowiaduje się, że w twoich własnych działaniach słychać jego ślady, to nie ma nic lepszego dla artysty.
Uwielbiałem je. [...] Słuchaj, nie ma nic piękniejszego, według mnie, jeżeli jesteś zafascynowany czymś, co ktoś tworzy, prawda? [...] Tak jak ktoś tworzy obraz, tak? I na przykład fascynujesz się jakimś malarzem, tak? A sam potrafisz malować, no to starasz się robić jego kreski, jakie on robił i tak dalej. Uczysz się tych rzeczy, które się tobie też gdzieś w życiu przydadzą. Ja na tej zasadzie właśnie czerpałem z różnych zespołów - wyjaśnia Jan Borysewicz.