Green Day przyjechał na Woodstock kilka miesięcy po premierze Dookie
Woodstock ’94 odbył się na farmie Winston Farm w Saugerties w stanie Nowy Jork, jako jubileuszowa odsłona festiwalu zorganizowana 25 lat po legendarnym Woodstocku z 1969 roku. Organizatorzy reklamowali imprezę hasłem „Trzy dni pokoju i muzyki”, a w niedzielnym programie znaleźli się między innymi Bob Dylan, Santana, Peter Gabriel, Red Hot Chili Peppers oraz Green Day. Dla punkowego tria z East Bay był to występ w nietypowym otoczeniu. Green Day wyrósł z młodej kalifornijskiej sceny punkowej, a nie z tradycji kojarzonej z Woodstockiem z 1969 roku.
Zespół nie był już jednak lokalną ciekawostką. W lutym 1994 roku ukazał się album Dookie, a teledyski do Longview i Basket Case były intensywnie pokazywane przez MTV. Woodstock nie zbudował popularności Green Day od podstaw, ale zapewnił zespołowi występ, który wyróżniał się na tle koncertów tamtego okresu.
Błoto zdominowało ostatni dzień Woodstocku ’94
Gdy Green Day wychodził na South Stage, teren Winston Farm był już rozdeptany i nasiąknięty wodą. Relacje z ostatniego dnia festiwalu wspominały o uczestnikach brodzących w błocie po kostki. Brud stał się tak charakterystycznym elementem imprezy, że na miejscu sprzedawano nawet kubki z pamiątkowym błotem festiwalowym.
Green Day rozpoczął set od Welcome to Paradise, a w ciągu około 35 minut zagrał dziewięć utworów. W repertuarze znalazły się Chump, Longview, Basket Case, When I Come Around, Burnout i F.O.D. z Dookie, a także starsze Paper Lanterns. Set był przekrojem przez materiał, dzięki któremu Green Day trafił z klubów na wielkie sceny.
Około dwudziestej minuty koncertu, podczas When I Come Around, w stronę sceny zaczęły lecieć bryły błota. Tłum rzucał też kawałkami darni i słomą, a muzycy oraz sprzęt szybko pokryli się błotem. Początkowo Green Day próbował kontynuować występ, lecz z każdą kolejną porcją błota sytuacja na scenie stawała się coraz trudniejsza.
Billie Joe Armstrong rzucił błotem w publiczność, a Mike Dirnt został ranny
Podczas końcowego „Paper Lanterns” Billie Joe Armstrong odłożył gitarę i zaczął rzucać błotem w stronę widowni. Publiczność odpowiedziała kolejnymi bryłami błota, a zespół zagrał fragmenty „We’re Not Gonna Take It” Twisted Sister i „Fight for Your Right” Beastie Boys. Muzycy odkładali instrumenty i ślizgali się po mokrej scenie. W telewizyjnych ujęciach występ wyglądał jak nieplanowany finał koncertu. Po zakończeniu koncertu część publiczności naparła na barierki i zaczęła wbiegać na scenę. Ochroniarz pomylił Mike’a Dirnta z intruzem, powalił go, a basista doznał urazu ręki i uszkodził trzy zęby. Następnego dnia Green Day odwołał występ na Lollapaloozie w Miami, ponieważ Dirnt potrzebował pilnej pomocy dentystycznej.