"Na początku trochę się ze sobą ścieraliśmy". Gitarzysta formacji Trauma wspomina Cliffa Burtona
Pod koniec września 1986 roku, w wypadku, zginął Cliff Burton, basista Metalliki, który zagrał na trzech pierwszych albumach zespołu. Muzyk miał zaledwie 24 lata. Minęły więc właśnie cztery dekady od jego śmierci.
Z tej okazji magazyn Metal Hammer rozmawiał m.in. z gitarzystą Mike'em Overtonem, który grał z Burtonem w formacji Trauma. Właśnie w tej kapeli basista szlifował swoje umiejętności zanim dołączył do Metalliki.
Na początku trochę się ze sobą ścieraliśmy, bo Cliff grał o wiele za dużo rzeczy naraz, a ja byłem po prostu zdezorientowany. Cliff był wszędzie, ale to pasowało. Musiałem więc podciągnąć swoje umiejętności w ciągu tych kilku miesięcy wspólnego grania i prób – powiedział Overton.
Ponadto gitarzysta przytoczył dość zabawną anegdotę związaną z lokalnym konkursem dla zespołów, w którym udział wzięła Trauma. – Wyraz twarzy jurorów, kiedy wyszliśmy na scenę, to był po prostu szok i niedowierzanie. Większość z nas myślała: "To brzmi świetnie, jest takie progresywne i nieszablonowe". Ale jurorzy szukali po prostu kolejnego zespołu w stylu Journey! – podsumował.
Niedaleko miejsca wypadku postawiono nagrobek basisty Metalliki
Pogrzeb Cliffa Burtona odbył się 7 października 1986 w kaplicy Chapel of the Valley w jego rodzinnym mieście Castro Valley w Kalifornii. Jego prochy rozrzucono po Maxwell Ranch. Basistę pożegnali najbliżsi, muzycy Metalliki i przyjaciele. Z głośników odtworzono instrumentalną kompozycję Orion. Po latach postawiono mu nagrobek w Ljungby, niedaleko miejsca wypadku. Umieszczono na nim fragment tekstu utworu To Live is to Die (z albumu ...and Justice for All): "Cannot the kingdom of salvation/Take me home".