Dlaczego klasyczny skład Kiss się rozpadł? Gene Simmons punktuje dawnych kolegów z zespołu!
Nie od dziś wiadomo, że legendarny Gene Simmons, muzyk Kiss, mówi jak jest. W wywiadach nie gryzie się on w język. Dlatego też rozmowy z nim są często bardzo barwne.
Ostatnio słynny basista i współzałożyciel amerykańskiej grupy, w rozmowie dla The Moynihan Report, odniósł się do skomplikowanych relacji, jakie przez lata łączyły go z gitarzystą Ace'em Frehleyem oraz perkusistą Peterem Crissem. Napięte relacje między założycielami Kiss to temat stary jak świat.
Simmons jasno zaznaczył, że konflikty wewnątrz klasycznego składu nie wynikały z kwestii finansowych.
To nie miało podłoża finansowego. Niestety chodziło o narkotyki i alkohol. Ani ja, ani Paul nie mieliśmy z tym problemu. Kochamy ich. Bez Ace'a i Petera byśmy tu nie byli – dodał Simmons.
Simmons zwrócił uwagę na ogromny wpływ, jaki zmarły w zeszłym roku Frehley wywarł na całe pokolenie gitarzystów. Przypomnijmy, że grał on w Kiss w latach 1973–1982 oraz 1996–2002. – Ace powiedział mi prosto w twarz, kiedy odchodził z zespołu: "Zrobię karierę solową, bo jeśli pojadę w trasę ponownie, to się zabiję". Tak, po prostu... Presja psychiczna wpływa na różnych ludzi w różny sposób. Ja nie mam z niczym problemu. Jestem nienasycenie ambitny, uwielbiam uwagę, pieniądze, sławę i lubię te wszystkie rzeczy, ale to nie na każdego wpływa identycznie – dodał Simmons, podkreślając, że "nie każdy jest stworzony do maratonów".
Z kolei w temacie Crissa basista Kiss powiedział, że on "zawsze uważał się za ofiarę". – Zamiast spojrzeć w lustro i powiedzieć: "To moja wina. Bralem, nie wykonywałem swojej roboty i tylko narzekałem". Zabrakło mu wdzięczności za to, że był częścią jednego z największych zespołów w historii – wyznał Gene Simmons. Perkusista występował w Kiss w następujących okresach: 1973–1980, 1996–2000 i 2002–2004.