Fairlight CMI, czyli komputer wart tyle co dom
W 1979 roku dwaj konstruktorzy z Australii, Peter Vogel i Kim Ryrie, zaprezentowali światu Fairlight CMI. Był to pierwszy komercyjny system, który pozwalał na cyfrowe nagranie krótkiego fragmentu dźwięku i przypisanie go do klawiatury. Dzięki temu muzyk mógł grać na pianinie dźwiękiem tłuczonego szkła lub szczekaniem psa. Urządzenie nie było jednak zabawką dla każdego, ponieważ jego cena zwalała z nóg. W zależności od wersji kosztowało od 18 000 do 27 000 funtów brytyjskich, co w tamtym czasie pozwalało na zakup ładnego domu na przedmieściach Londynu.
Z racji ogromnych kosztów na Fairlighta mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi i najbardziej wpływowi artyści. Pierwszy egzemplarz w Wielkiej Brytanii trafił do rąk Johna Paula Jonesa z zespołu Led Zeppelin, który zapłacił za niego gotówką. Maszyna była skomplikowanym zestawem składającym się z monitora, stacji dyskietek 8-calowych oraz specjalnego pióra świetlnego. Choć system często się zawieszał, a dyskietki psuły się od wilgoci, to właśnie ten sprzęt zdefiniował brzmienie lat 80., łącząc rockową awangardę z rodzącą się elektroniką.
Peter Gabriel i rewolucja dźwięków znalezionych na śmietniku
Peter Gabriel był jednym z pierwszych muzyków, którzy zrozumieli potencjał nowej technologii. Po odejściu z Genesis artysta chciał całkowicie zerwać z tradycyjnym rockowym brzmieniem i odrzucił klasyczne instrumenty, takie jak talerze perkusyjne. Zamiast tego, przy pomocy Fairlighta, zaczął samplować dźwięki otoczenia. Razem z inżynierami dźwięku rozbijał stare telewizory, uderzał metalowymi prętami w rury wydechowe samochodów i zeskrobywał cegły. Te agresywne, industrialne odgłosy stały się fundamentem jego albumów, a w hicie „Shock the Monkey” z 1982 roku jako bazę rytmiczną wykorzystał przetworzone oddechy i krzyki.
Kate Bush i walka o artystyczną niezależność
Dla Kate Bush Fairlight stał się narzędziem, które dało jej niemal całkowitą kontrolę nad własną twórczością. Artystka po raz pierwszy zobaczyła ten sprzęt podczas pracy u Petera Gabriela i natychmiast kupiła własny egzemplarz. Dzięki niemu mogła zamknąć się w swoim domowym studiu i budować skomplikowane aranżacje bez konieczności zatrudniania całego zespołu sesyjnego. W piosence „Babooshka” wykorzystała sampel tłuczonego szkła, a na płytach „The Dreaming” oraz „Hounds of Love” eksperymentowała z odgłosami kruków czy dźwiękiem przeładowywanego karabinu Winchester.
Fairlight posiadał zielony ekran, po którym artysta mógł dosłownie rysować i modyfikować fale dźwiękowe za pomocą specjalnego pióra świetlnego – wspominali twórcy urządzenia w jednym z wywiadów
Zastosowanie samplera pozwoliło Bush na zniekształcanie własnego głosu do bardzo niskich rejestrów i swobodne modyfikowanie brzmienia tradycyjnych instrumentów celtyckich. W branży zdominowanej przez mężczyzn Fairlight stał się dla niej paszportem do pełnej niezależności producenckiej. Dzięki tej maszynie każda jej wizja mogła zostać zrealizowana natychmiast, bez konieczności tłumaczenia wynajętym muzykom, o jaki konkretnie efekt dźwiękowy jej chodzi.
Kradziony Strawiński i strach przed bezrobociem
Pojawienie się samplerów wywołało panikę w brytyjskim Związku Muzyków (Musicians' Union). Instrumentaliści sesyjni bali się, że zostaną zastąpieni przez maszyny, które potrafią idealnie naśladować skrzypce czy instrumenty dęte. Organizowano nawet kampanie pod hasłem „Keep Music Live”. Co ciekawe, jeden z najsłynniejszych dźwięków Fairlighta, czyli orkiestrowe uderzenie „ORCH5” znane z hitu „Owner of a Lonely Heart” grupy Yes, był w rzeczywistości nielegalnym samplem. Twórcy urządzenia wycięli go z płyty winylowej z nagraniem utworu Igora Strawińskiego, zupełnie nie przejmując się wówczas prawami autorskimi.
Ostatecznie to nie protesty związkowców, a konkurencja zabiła Fairlighta. Pod koniec lat 80. na rynku pojawiły się japońskie urządzenia od firm Akai czy Ensoniq. Były one znacznie mniejsze, prostsze w obsłudze i przede wszystkim wielokrotnie tańsze. Sprawiło to, że technologia samplingu trafiła do masowego odbiorcy, a australijska firma zbankrutowała. Mimo to Fairlight do dziś pozostaje symbolem luksusu i rewolucji, która pozwoliła twórcom rockowym wyjść poza schemat gitary i bębnów.