Choć obecnie James Hetfield jest frontmanem Metalliki, to nie jest tajemnicą fakt, że muzyk nie czuł się nim od zawsze. Jak wspominał przed laty Flemming Rasmussen, producent trzech płyt formacji, James zaczął wchodzić w swoją rolę dopiero mniej więcej na etapie prac nad słynnym "Czarnym Albumem". Przez lata wokalista i gitarzysta miał się także czuć wyjątkowo mało pewnie na scenie, dziś jednak już sam James Hetfield nie ukrywa, że docenia to, co udało mu się osiągnąć i dosłownie kocha bycie na scenie.
Od lat jednak to właśnie plotki o mało przyjaznej czy też otwartej stronie muzyka dominują w przestrzeni publicznej. Mówi się o tym, że trzyma się on raczej na uboczu, nie jest zbyt towarzyski, a do tego jest niezwykle zamknięty w sobie. Doświadczyć tego na własnej skórze mieli muzycy zespołów, które grały u boku Metalliki - czy tak jest naprawdę?
Jaki naprawdę za kulisami jest James Hetfield?
Opowiedzieć o naturze nie tylko Jamesa, ale także Larsa Ulricha za kulisami zdecydował się Sam Carter, wokalista zespołu Architects, który miał okazję brać udział w trasie "M72 World Tour", na której był jednym z supportów. Jak mówi muzyk, tak naprawdę w sytuacjach bardziej prywatnych, niż bycie na scenie, Hetfield jest zupełnie inną osobą, niż maluje się jego wizerunek publicznie.
Carter zdradził, że na powitanie jego grupa dostała nie tylko kwiaty, ale też tort, przyniesiony jej bezpośrednio przez samego Jamesa! Do tego tak wokalista, jak i perkusista mieli spędzać dużo czasu pomiędzy koncertami z członkami Architects. Frontman formacji zdradził też, że Metallica ma w zwyczaju zapraszać swoje supporty na kolacje do różnych miejsc i zwyczajnie w świecie przebywać z młodszymi kolegami i koleżankami po fachu.
Jak mówi Carter, takie podejście sprawia, że od członków Metalliki można się naprawdę dużo dowiedzieć i nauczyć. Tak samo dobre wrażenie podczas wspólnego koncertowania na artyście miał wywrzeć inny zespół - przed lat także występujący jako support Metalliki - Linkin Park.
Metallica naprawdę wie, jak traktować zespoły… Pierwszego dnia dostaliśmy kwiaty, Hetfield przyniósł nam tort… Lars spędzał z nami większość dni. Hetfield przychodził i spędzał z nami czas. Naprawdę nauczyli nas, jak być na bieżąco ze swoimi supportami. I zawsze tak robimy. Zawsze staramy się dokładać starań i upewniać, że wszystko jest w porządku. Ale tak naprawdę sprawiamy, że ludzie czują się mile widziani, bo dzięki temu czujemy się jak milionerzy - mówi Sam Carter.