W miniony weekend w mediach społecznościowych zaczęły krążyć niepokojące informacje na temat popularnego wokalisty. Na Facebooku pojawił się krótki, wymowny wpis o treści „R.I.P Barry Gibb”. Mimo że komunikat nie pochodził z autoryzowanych profili grupy Bee Gees i pozbawiony był jakichkolwiek konkretów, błyskawicznie wygenerował ponad milion interakcji wśród zdezorientowanych internautów.
Taka reakcja sprawiła, że pogłoska o rzekomym zgonie twórcy legendarnego hitu „Stayin' Alive” zaczęła żyć własnym życiem na platformie. Z uwagi na lawinowo rosnące zasięgi tego posta oraz pojawianie się kolejnych powielających go publikacji, głos w sprawie postanowił wreszcie zabrać sztab reprezentujący Barry'ego Gibba, aby uspokoić zaniepokojonych fanów.
Przedstawiciele Barry'ego Gibba komentują doniesienia o śmierci gwiazdora Bee Gees
Bliscy artysty przekazali specjalne oświadczenie, które zostało opublikowane na łamach amerykańskiego serwisu TMZ. Z komunikatu jednoznacznie wynika, że viralowy wpis to wyłącznie okrutny fake news. Jak stanowczo podkreślono, Barry Gibb na co dzień mieszka w Miami, cieszy się doskonałym zdrowiem, jest w pełni szczęśliwy i wiedzie niezwykle spokojne życie.
Historia grupy Bee Gees. Zespół Barry'ego Gibba to absolutna ikona lat 70.
Formacja Bee Gees została założona w 1958 roku na terenie Wielkiej Brytanii, a stworzyli ją trzej bracia: Barry, Robin oraz Maurice. Grupa zdobyła gigantyczną popularność na przełomie lat 60. i 70., jednak prawdziwym przełomem okazało się stworzenie ścieżki muzycznej do kultowego filmu „Gorączka sobotniej nocy” z 1977 roku, w którym główną rolę zagrał John Travolta. To właśnie na tej płycie znalazły się nieśmiertelne przeboje, takie jak „How Deep Is Your Love”, „Stayin' Alive”, „Night Fever” oraz „Boogie Shoes”.
Zespół oficjalnie przestał funkcjonować w 2012 roku, a przez cały okres działalności to właśnie Barry Gibb pełnił funkcję głównego wokalisty, czarując słuchaczy niezwykle charakterystycznym falsetem. Dzięki ogromnym sukcesom autorskich kompozycji, muzyk zapisał się w historii jako jeden z najbardziej utytułowanych twórców piosenek na świecie, często wymieniany w jednym szeregu obok takich legend jak Paul McCartney czy John Lennon.