Jan Borysewicz to absolutna czołówka polskiej sceny rockowej i niezwykle ceniony instrumentalista. Chociaż na początku swojej drogi zawodowej współpracował z Budką Suflera, to w 1981 roku zdecydował się założyć własną formację – legendarną dziś grupę Lady Pank. Ten kultowy zespół stanowi najważniejszy punkt w jego dorobku, ale Borysewicz angażował się też w inne, poboczne przedsięwzięcia. Właśnie przy okazji jednego z takich nietypowych projektów słynny gitarzysta niespodziewanie otarł się o wielki świat polityki.
Utwory Lady Pank od zawsze subtelnie nawiązywały do spraw społeczno-politycznych, czego świetnym przykładem są przeboje takie jak „Mniej niż zero”, „Fabryka małp” czy „Marchewkowe pole”. Najsilniejszy związek z tym środowiskiem muzyk miał jednak za sprawą wieloletniej współpracy z Pawłem Kukizem. Pierwszy wspólny krążek obu artystów ukazał się w 2003 roku, a po ponad dziesięciu latach planowano wydać jego kontynuację. Projekt ostatecznie porzucono, kiedy były wokalista Piersi ogłosił start w wyborach prezydenckich. W 2021 roku Borysewicz ostro zareagował na zachowanie dawnego przyjaciela podczas głosowania nad ustawą „lex TVN”. Muzyk usunął nazwisko Kukiza z okładki ich płyty i kategorycznie odmówił umieszczenia jego partii wokalnych na jubileuszowym albumie kompilacyjnym.
ZOBACZ TAKŻE: Jan Borysewicz o Pawle Kukizie
Jan Borysewicz, Lech Kaczyński i Jarosław Kaczyński. O co dokładnie chodzi?
Paweł Kukiz nie jest jedynym czynnym politykiem, z którym w pewien sposób splotły się zawodowe losy lidera Lady Pank. Jesienią ubiegłego roku gitarzysta był gościem talk-show „Mellina”, gdzie zdradził kulisy pracy nad bardzo specyficznym, jak na rockowe standardy, przedsięwzięciem. Co ciekawe, muzyk zagrał na nim na perkusji. Chodzi o wydaną w 1986 roku płytę „O dwóch takich, co ukradli Księżyc”, która stanowiła oficjalną ścieżkę dźwiękową do popularnego serialu animowanego emitowanego w latach 1984-1989. To właśnie z tego krążka pochodzi jeden z największych hitów zespołu – „Marchewkowe pole”.
Tytuł serii i samej płyty natychmiast przywodzi na myśl słynny film fabularny z 1962 roku, w którym główne role dziecięce zagrali Lech i Jarosław Kaczyńscy. Prowadzący program Marcin Meller wprost zapytał swojego rozmówcę, czy kiedykolwiek miał okazję przedyskutować swoje piosenki z nieżyjącym prezydentem RP oraz obecnym liderem Prawa i Sprawiedliwości. Muzyk stanowczo zaprzeczył, dodając, że w przypadku prezesa PiS zupełnie nie ma na to ochoty. Twórca przebojów podkreślił jednocześnie, że w trakcie nagrań nigdy nie łączył tego animowanego projektu z postaciami braci Kaczyńskich, a całą warstwę muzyczną komponował wyłącznie na podstawie dostarczonego mu scenariusza.
Z jednym już nie mogę z wiadomych powodów i bardzo mi przykro, natomiast z drugim raczej nie chcę.