Gitarzysta i lider formacji Lady Pank zapisał się w historii polskiej branży rozrywkowej nie tylko dzięki swojemu macierzystemu zespołowi. Jan Borysewicz chętnie angażował się w projekty z wieloma innymi artystami. Na długiej liście jego muzycznych współpracowników znaleźli się m.in. Izabela Trojanowska, Grzegorz Ciechowski, Edyta Bartosiewicz, Majka Jeżowska, Urszula oraz Andrzej Piaseczny. Rockman wspierał również takie gwiazdy jak Anna Wyszkoni i Piotr Cugowski, a także kapele Video i Bracia. W tym imponującym zestawieniu niezwykle ważne miejsce zajmuje oczywiście Paweł Kukiz.
Muzyczne ścieżki obu panów splotły się w wyjątkowy sposób. To właśnie w duecie z Kukizem Borysewicz wydał w 2003 roku swój debiutancki album poza szyldem Lady Pank, zatytułowany Borysewicz & Kukiz. Zaledwie rok wcześniej artyści wspólnie stworzyli oprawę dźwiękową do hitowej produkcji Olafa Lubaszenki E=mc². Duet planował pójść za ciosem w 2013 roku, przygotowując kolejny materiał na płytę. Jej rynkową premierę przesunięto najpierw na 2015 rok, aż ostatecznie całkowicie z niej zrezygnowano, co było bezpośrednio podyktowane startem Pawła Kukiza w kampanii prezydenckiej.
Głośno o artystycznej kolaboracji obu muzyków zrobiło się ponownie w 2021 roku. Wówczas w Sejmie trwały burzliwe głosowania nad ustawą zwaną "lex TVN", a Paweł Kukiz zdecydował się zagłosować za jej przyjęciem. To wywołało gwałtowną reakcję Borysewicza, który na swoich profilach społecznościowych opublikował okładkę ich wspólnej płyty. Gitarzysta demonstracyjnie zamazał na niej nazwisko polityka i opatrzył wpis gorzkim komentarzem.
Na tym internetowym geście konflikt się nie zakończył. Jeszcze w tym samym roku lider Lady Pank zapowiedział wypuszczenie na rynek okolicznościowej składanki Wszystkie oblicza Jana Borysewicza. Muzyk otwarcie zadeklarował, że na nadchodzącej kompilacji znajdą się kawałki nagrane wcześniej z Kukizem, ale jego partie wokalne zostaną całkowicie wykasowane. Ta deklaracja ściągnęła na rockmana ogromną falę wizerunkowej krytyki, co ostatecznie skłoniło go do wycofania się z tego kontrowersyjnego pomysłu.
Jan Borysewicz o Pawle Kukizie. Lider Lady Pank przerywa milczenie
Kwestia dawnej współpracy obu twórców powróciła jesienią 2025 roku, podczas wizyty Jana Borysewicza w talk-show "Mellina". Prowadzący ten program Marcin Meller postanowił wprost zapytać swojego gościa, kiedy ten po raz ostatni wymienił zdania z dawnym przyjacielem. Borysewicz ujawnił wówczas, że ich ostatni kontakt miał miejsce trzy lata temu, a z biegiem czasu każdy z nich poszedł we własnym kierunku.
Gitarzysta zaskoczył widzów wyznaniem, że w głębi duszy nadal darzy byłego lidera Piersi sympatią. Podkreślił, że od zawsze imponował mu jego świetny wokal oraz niesamowita życiowa odwaga. Przyznał też, że to właśnie on był inicjatorem nagrania ich kultowego albumu i z perspektywy czasu nadal uważa ten projekt za niezwykle udany. Odnosząc się do politycznej burzy sprzed pięciu lat, Borysewicz wytłumaczył swój radykalny krok silnymi emocjami, jakie wzbudziło w nim sejmowe głosowanie. Artysta zarzekał się, że nie ma w nim krzty nienawiści i absolutnie nie wyklucza możliwości rozmowy z Kukizem. Zaznaczył jednak, że krok polityka w 2021 roku sprawił mu ogromny zawód, dodając przy tym, że Paweł Kukiz od dawna wykazywał silne ciągoty w stronę wielkiej polityki.
Netflix stworzy film o Janie Borysewiczu! Życie lidera Lady Pank trafi na ekrany
Prawdziwa gratka czeka na wszystkich miłośników polskiego rocka, skandali i artystycznej wolności. Jak wynika z doniesień, platforma Netflix oficjalnie bierze na tapet historię życia Jana Borysewicza i już wkrótce widzowie będą mogli obejrzeć film poświęcony liderowi Lady Pank.