Biorąc pod uwagę czas powstania i moment debiutowania, to zespół Judas Priest może się pochwalić większym doświadczeniem od Iron Maiden. Formacja powstała w 1969 roku w Birmingham i wydała swój debiutancki album pięć lat później, w 1974 roku - na rok przed założeniem przez Steve'a Harrisa "Żelaznej Dziewicy".
Dziś obie te grupy uznawane są za kluczowe w historii szeroko pojmowanej muzyki heavy metalowej. Choć wywodzące się z tego samego świata, różnią się brzmieniowo - podczas gdy Iron Maiden to ikony tzw. "New Wave of British Heavy Metal", tak Judas Priest nieco bardziej eksperymentowali, dzięki czemu w twórczości zespołu słychać wpływy m.in. speed metalu, thrash metalu, power metalu - a nawet glam metalu.
Tim "Ripper" Owens zaskakująco o Judas Priest i Iron Maiden
Nieoczekiwanie w sprawie obu tych legendarnych formacji głos zabrał były wokalista jednej z nich. Chodzi o Tima "Rippera" Owensa, który właśnie udzielił wywiadu dla brazylijskiego Whiplash.net. Muzyk po raz kolejny poruszył w nim temat tego, iż dwa albumy, które nagrał z Judas Priest: Jugulator oraz Demolition nie są dostępne w streamingu. Owens nie kryje frustracji takim stanem rzeczy tłumacząc, że to właśnie dlatego sam tak chętnie sięga po materiał z tych wydawnictw na solowych koncertach.
Dalej wokalista wskazał także na fakt, że kompozycje "z jego ery" w zespole są wyjątkowo rzadko wykonywane na koncertach Judas Priest. Jak mówi, nie wie, z czego to może wynikać i stwierdził, że jest przekonany, że numer Burn in Hell w wykonaniu Roba Halforda wypadłby jeszcze lepiej, niż gdy on go śpiewa.
Prowadzący rozmowę wspomniał wtedy niespodziewanie o Iron Maiden, zwracając uwagę, że Bruce Dickinson dość często śpiewa utwory z płyt, na których w roli wokalisty wystąpił Blaze Bayley. Na to "Ripper" dość gorzko stwierdził, że wynika to w dużej mierze z odmiennego podejścia osób zarządzających "Żelazną Dziewicą". Jego zdaniem grupa ta podejmuje dużo lepsze decyzje biznesowe - do tego wciąż myśli o swoich dawnych muzykach, dowodem na co jest fakt, iż, jak stwierdził, ta dopomniała się o to, aby Bayley także został wyróżniony w ramach Rock & Roll Hall of Fame - czego on sam nie miał okazji doświadczyć.
Oni mają świetny zarząd i nie bez powodu grają przed 20-tysięczną publicznością, a ten drugi przed pięciotysięczną. W tym tkwi różnica - stwierdził Tim "Ripper" Owens.