Bruce Dickinson zdradził, jak chciałby zaczynać koncerty Iron Maiden. "Zbyt skomplikowane"
Bruce Dickinson to bez wątpienia jeden z najbardziej charyzmatycznych frontmanów w historii rocka i metalu. Wokalista brytyjskiej formacji Iron Maiden na każdym koncercie daje z siebie wszystko. Biega po scenie. Widać, że wciąż jest w doskonałej formie. Ostatnio, w jednym z wywiadów, otwarcie przyznał, że wciąż ma w głowie pomysły na popisy, których... na razie nie pozwolono mu zrealizować.
– Chciałem mieć tyrolkę rozciągniętą od wieży nagłośnieniowej aż do samej sceny – i właśnie w ten sposób, zjeżdżając na linie nad głowami fanów, zaliczać swoje wejście. Niestety, to było po prostu zbyt skomplikowane – powiedział Dickinson w wywiadzie dla zachodniego Metal Hammera. Co ciekawe: to nie wszystko.
– Byłoby też naprawdę świetnie lewitować i latać nad sceną. Ale za każdym razem słyszymy tylko, że to zbyt trudne i żebyśmy w ogóle nie zawracali sobie tym głowy – dodał wokalista Żelaznej Dziewicy.
Dickinson zdradził także, że jego ulubionym rekwizytem scenicznym pozostaje miotacz ognia, którego używał w ostatnim czasie podczas wykonywania utworu Flight of Icarus.
Nowy solowy album Bruce'a Dickinsona na horyzoncie
W 2024 Dickinson wydał solowy album The Mandrake Project, pierwszy po prawie dwudziestu latach przerwy. Wiadomo już, że na kolejne jego wydawnictwo nie będziemy musieli czekać aż tak długo. Wokalista potwierdził, że ukończył nagrywanie następcy The Mandrake Project. – 16 utworów w 21 dni, 100 procent na żywo. Jestem z pokolenia anty-AI – powiedział w rozmowie z magazynem Rolling Stone. Całość ma się ukazać na rynku w 2027. Warto też wspomnieć, że płyta powstała w Studio 606 w Kalifornii, które należy do Dave’a Grohla, wokalisty i gitarzysty Foo Fighters.