Atak fana w Rainbow Theatre. Dramatyczny wypadek, który na zawsze zmienił głos Franka Zappy

Grudzień 1971 roku był najgorszym okresem w całej karierze Franka Zappy. Kilka dni po utracie sprzętu w słynnym pożarze artysta padł ofiarą brutalnego ataku na londyńskiej scenie. To tragiczne wydarzenie nie tylko zrujnowało jego zdrowie, ale też trwale obniżyło barwę jego głosu.

Frank Zappa z gitarą na czarno-białym zdjęciu. O tragicznym ataku fana na muzyka przeczytasz na EskaRock.
Autor: John Williams/ Materiały prasowe
Muzyka rockowa lat 90-tych - zagranica. Kultowe krążki z tego okresu

Pechowa seria w grudniu 1971 roku. Od pożaru w Montreux do tragedii w Londynie

Dla Franka Zappy końcówka 1971 roku była pasmem nieszczęść, które mogłyby posłużyć za scenariusz mrocznego filmu. Zaledwie sześć dni przed wizytą w Londynie, muzyk i jego zespół The Mothers of Invention występowali w szwajcarskim Montreux. To właśnie wtedy jeden z widzów wystrzelił z pistoletu sygnałowego, co doprowadziło do całkowitego spalenia kasyna i zniszczenia wartego fortunę sprzętu grupy. Wydarzenie to przeszło do historii rocka dzięki utworowi "Smoke on the Water" zespołu Deep Purple, ale dla Zappy był to dopiero początek kłopotów. Zespół musiał na szybko pożyczać instrumenty, aby dokończyć trasę w Wielkiej Brytanii.

Kiedy 10 grudnia 1971 roku grupa wyszła na scenę Rainbow Theatre w Londynie, nikt nie spodziewał się, że koncert zakończy się interwencją służb ratunkowych. Podczas bisu, gdy muzycy wykonywali cover The Beatles pod tytułem "I Want to Hold Your Hand", na estradę nagle wbiegł 24-letni Trevor Howell. Mężczyzna z dużą siłą popchnął Zappę od tyłu, spychając go ze sceny wprost do betonowej fosy dla orkiestry. Upadek z wysokości około 4 i pół metra był na tyle brutalny, że obecni na miejscu techniczni i koledzy z zespołu początkowo myśleli, że lider grupy nie przeżył uderzenia.

Zazdrość o dziewczynę powodem ataku. Dlaczego Trevor Howell zepchnął muzyka?

Motywy sprawcy okazały się kuriozalne i wynikały z chorobliwej zazdrości. Po aresztowaniu Howell tłumaczył policji, że Zappa podczas występu miał robić maślane oczy do jego dziewczyny, która rzekomo krzyczała z tłumu wyznania miłosne w stronę artysty. Sam Frank Zappa kategorycznie zaprzeczał tym oskarżeniom w swojej autobiografii. Tłumaczył, że ze względu na oślepiające światła reflektorów punktowych, które zawsze towarzyszyły mu na scenie, nie był w stanie dostrzec twarzy ani reakcji konkretnych osób na widowni. Howell za swój czyn usłyszał wyrok 12 miesięcy więzienia.

Kiedy zbiegliśmy na dół, Frank leżał w nienaturalnej pozycji, a jego głowa była wykręcona pod dziwnym kątem na ramieniu. Byłem święcie przekonany, że skręcił kark i nie żyje – wspominał wokalista Mark Volman w jednym z wywiadów

Sytuacja w Rainbow Theatre była o tyle chaotyczna, że publiczność początkowo wzięła atak za element show. Zappa był znany z reżyserowania dziwnych akcji scenicznych, więc widzowie sądzili, że do fosy wpadła manekin lub dmuchana lalka. Panika wybuchła dopiero w momencie, gdy muzycy przestali grać, a techniczni zaczęli desperacko ratować nieprzytomnego lidera. Wściekli fani byli bliscy linczu na sprawcy i ochrona musiała chronić Howella przed tłumem aż do przyjazdu funkcjonariuszy.

Zmiażdżona krtań i nowa barwa głosu. Jak wypadek wpłynął na brzmienie płyt

Obrażenia, jakich doznał Zappa, były przerażające. Muzyk miał pękniętą czaszkę, połamane żebra, złamaną nogę oraz paraliż jednej ręki. Najpoważniejszym skutkiem z punktu widzenia jego kariery było jednak zmiażdżenie krtani. Uszkodzenie strun głosowych sprawiło, że po wygojeniu jego głos trwale obniżył się o tercję wielką. To właśnie ten wypadek nadał Zappie tę charakterystyczną, bardzo głęboką, niemal basową barwę, którą słychać na jego najpopularniejszych albumach z lat 70., takich jak "Over-Nite Sensation" czy "Apostrophe (')".

Różnica jest uderzająca, gdy porównamy starsze nagrania z hitami takimi jak "I'm the Slime" czy "Camarillo Brillo". Zappa zyskał nową tożsamość wokalną, która paradoksalnie pomogła mu w zdobyciu większej popularności komercyjnej. Niestety, wypadek zostawił też trwałe ślady ortopedyczne. Złamana noga zrosła się źle, przez co lewa kończyna stała się o kilka centymetrów krótsza od prawej. Artysta do końca życia zmagał się z silnymi bólami kręgosłupa, a przez niemal rok po zdarzeniu musiał poruszać się na wózku inwalidzkim.

Przymusowa przerwa i narodziny jazz-rockowych arcydzieł

Dramat w Londynie doprowadził do natychmiastowego rozwiązania ówczesnego składu zespołu The Mothers of Invention. Zappa, uwięziony na wózku w swoim domu w Laurel Canyon, nie był w stanie koncertować, a co za tym idzie – nie miał funduszy na opłacanie muzyków. Rekonwalescencja zmusiła go jednak do zmiany podejścia do tworzenia. Ponieważ nie mógł stać z gitarą, poświęcił czas na pisanie skomplikowanych aranżacji na duże składy instrumentalne.

To właśnie w tym okresie przymusowego odosobnienia powstały dwa wybitne, jazz-rockowe albumy: "Waka/Jawaka" oraz "The Grand Wazoo". Choć atak psychofana w Rainbow Theatre niemal zakończył życie Franka Zappy, artysta zdołał przekuć tragedię w nową formę ekspresji. Zmienił swój styl gry, sposób śpiewania i skład zespołu, udowadniając, że nawet brutalny upadek z 4 metrów na beton nie był w stanie zatrzymać jego kreatywności.