Wpadka Kirka Hammetta! Muzyk nie pamięta, jak się gra "Nothing Else Matters"?

Czy po tylu latach grania jednej piosenki, można zapomnieć, jak to się robi? Wychodzi na to, że tak! Sytuacja taka przydarzyła się Kirkowi Hammettowi i to podczas wykonywania nie byle jakiego numeru, bo mowa o totalnym klasyku, czyli “Nothing Else Matters”. Jak do tego doszło i jak na całą sytuację zareagował sam gitarzysta?

Wpadka Kirka Hammetta! Muzyk nie pamięta, jak się gra Nothing Else Matters?
Autor: Rex Features/ East News Zabawna wpadka gitarzysty Metalliki

Kirk Hammett od 1983 roku jest członkiem Metalliki - muzyk zajął w zespole miejsce wyrzuconego za nieobliczalne zachowanie Dave’a Mustaine’a. Hammett współtworzył wszystkie albumy grupy i współcześnie uznawany jest za jednego z najlepszych gitarzystów na świecie - w 2003 roku zajął 11 miejsce na liście 100 najlepszych gitarzystów wszechczasów magazynu “Rolling Stone”, w 2009 za to znalazł się na 15 miejscu w książce The 100 Greatest Metal Guitarists autorstwa Joela McIvera. 23 kwietnia ukazało się pierwsze solowe wydawnictwo muzyka - mowa o EP-ce Portals, na której znalazły się cztery piosenki, w tym promujący projekt singiel High Plains Drifter.

Co tam w środku gra - Metallica

Kirk Hammett nie pamięta jak się gra “Nothing Else Matters”? Wpadka na koncercie

29 maja Metallica zagrała koncert w ramach Boston Calling Music Festival. To właśnie wtedy doszło do kuriozalnej sytuacji - Kirk kompletnie zepsuł legendarne intro do jednej z najbardziej znanych piosenek zespołu, czyli Nothing Else Matters! Tuż po tym gitarzysta w żartobliwym geście padł na scenę, a basista Robert Trujillo podszedł do niego, by go powachlować. Hammett natychmiast zwrócił się do publiczności:

Przepraszam was, jesteście zajebiści. Rozproszyło mnie to, jak zajebiście jesteście - powiedział do fanów Kirk Hammett.

Moment możecie zobaczyć na nagraniu.

Zobacz także: Grupowy uścisk na koncercie Metalliki - co tak poruszyło Jamesa Hetfielda?

Co z nowym albumem Metalliki?

Ostatni album studyjny Metalliki ukazał się już sześć lat temu. O następcy Hardwired...To Self-Destruct plotkuje się już od dłuższego czasu, jednak w ubiegłym roku Lars Ulrich uciął te pogłoski i stwierdził, że jest zdecydowanie za wcześnie, by mówić o nowej płycie.