Wokalista formacji Poison trafił prosto ze sceny na... stół operacyjny. "Ból stał się zbyt silny"
Bret Michaels, wokalista kultowej Poison, w ostatnim czasie sporo koncertował w ramach solowej trasy Live & Amplified. Po jednym z występów poczuł jednak paraliżujący ból nerek. Okazało się, że był to bolesny atak kamicy nerkowej. To wszystko wymagało natychmiastowej interwencji chirurgicznej. Michales ze sceny trafił więc natychmiast na stół operacyjny.
– Jestem już po operacji, opuściłem salę wybudzeń i robię wszystko, co w mojej mocy, aby wrócić do pełni sił i móc znowu grać świetne koncerty dla wspaniałych fanów, gdy tylko dostanę od lekarzy zielone światło – napisał wokalista w mediach społecznościowych.
Choć sam zabieg się powiódł, a w ciele artysty umieszczono specjalny stent urologiczny, to jego powrót na scenę w najbliższym czasie jest całkowicie wykluczony.
Lekarka prowadząca wokalistę, dr Abby Borhan, wydała oficjalne oświadczenie.
Ze względu na stan pooperacyjny oraz dodatkowe obciążenia zdrowotne (cukrzyca typu 1, złamanie kompresyjne kręgosłupa), Bret ma bezwzględny zakaz występów przez najbliższe 3-4 tygodnie. Zaleca mu się jedynie lekką aktywność fizyczną w ramach rekonwalescencji. Stent wywołuje stały ból i stan zapalny. Intensywny wysiłek fizyczny niesie ogromne ryzyko gwałtownych ataków bólu, krwawienia oraz przemieszczenia stentu, co wymagałoby natychmiastowej interwencji medycznej – czytamy.
Wokalista Poison podziękował także za "wspaniałą opiekę medyczną i ciągłą uwagę, jaką otrzymuje zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym". – Jeśli wszystko pójdzie dobrze, wrócę na trasę pod koniec sierpnia, dając z siebie 1000 proc. energii, intensywności i – jak zawsze – wyłącznie dobrą zabawę – podsumował Michaels.