Co naprawdę zabiło glam metal? Słynny producent wyjawił prawdę w tym temacie

Od lat panuje powszechne przekonanie, że to eksplozja grunge’u z dnia na dzień zepchnęły glam metalowe zespoły w niepamięć. To tylko część prawdy. Tak przynajmniej przyznał ceniony producent Howard Benson. W jednym z wywiadów postanowił odsłonić kulisy wielkiego biznesu przełomu lat 80. i 90.

Muzycy zespołu Poison z natapirowanymi włosami w okularach przeciwsłonecznych. O glam metalu przeczytasz na EskaRock.
Autor: Wikimedia Commons/ CC BY-SA 4.0

Co naprawdę zabiło glam metal? Słynny producent odsłonić kulisy biznesu muzycznego przełomu lat 80. i 90.

Na przełomie lat 80. i 90. glam metal – reprezentowany przez takie zespoły, jak Mötley Crüe, Poison czy Twisted Sister – przeżywał swój absolutny szczyt. Wówczas wytwórnie płytowe prześcigały się w podpisywaniu kontraktów z kolejnymi zespołami, które hołdowały charakterystycznemu wizerunkowi (natapirowane włosy, obcisłe spodnie, wyraziste makijaże itd.). Jeśli chodzi o muzykę, grupy te łączyły w swojej twórczości energię heavy metalu, dorobek glam rocka z lat 70., a także chwytliwe melodie. To wszystko sprawiało, że stacje radiowe, a także telewizja MTV, chętnie grały tego typu utwory. 

Kiedy nadeszła era grunge'u, glam metal odszedł do lamusa. Nirvana ze swoim albumem Nevermind z dnia na dzień zmiotła z powierzchni ziemi piosenki o imprezach. Słynny producent Howard Benson ujawnił jednak, że za upadkiem glam metalu stała też brutalna zmiana w systemie... zliczania sprzedaży płyt.

Najpiękniejsze rockowe ballady. Oto nasze TOP 10 najlepszych utworów

W 1991 wprowadzono cyfrowy system Nielsen SoundScan (obecnie nazywa się Luminate), bazujący na realnym skanowaniu kodów kreskowych przy kasie. Wcześniej natomiast notowania na listach magazynu Billboard ustalano... telefonicznie. 

– Ludzie tak naprawdę nie łączą ze sobą tych dwóch wydarzeń, ale SoundScan pokazał, jaka była nasza realna sprzedaż. A wcześniej po prostu fałszowało się te liczby. Każdy je fałszował. Nie ja, ja nie pracowałem w wytwórni płytowej. Ale taki człowiek z Columbii wchodził do sklepu Tower Records i mówił: "Dobra, dam Wam 50 darmowych płyt Bon Jovi, a Wy dacie nam na papierze, że sprzedaliście ich 100". I sprzedawca się na to zgadzał – powiedział Benson w rozmowie z Loudwire. 

Na jaw wyszło, że fani wcale nie kupują masowo kolejnych krążków glam metalowych zespołów, a na szczytach sprzedaży królują zupełnie inni artyści. – Nagle wszystkie te kapele hair metalowe wylądowały na samym dole listy, podczas gdy myśleliśmy, że wszystkie są na szczycie. Więc naturalnie wytwórnie płytowe przestały podpisywać z nimi kontakty niemal z tygodnia na tydzień. A potem nadeszła Nirvana. To wszystko wydarzyło się naraz – dodał producent, który na przestrzeni lat współpracował m.in. z My Chemical Romance, P.O.D. czy Three Days Grace.

Oto ciekawostki o albumie Dr. Feelgood od formacji Mötley Crüe: