OBRZYDLIWY incydent na metalowym koncercie! "To było w całym mosh picie"

Mówi się czasem, że to, co się dzieje na koncercie, zostaje na koncercie, wśród publiczności. Niestety, niekiedy podczas wydarzeń na żywo dochodzi do takich sytuacji, że nie da się ich utrzymać w tajemnicy. Coś takiego właśnie wydarzyło się na metalowym koncercie w Nowej Zelandii - mowa o naprawdę OBRZYDLIWYM incydencie!

Tłum ludzi pod podświetloną na czerwono sceną w hali koncertowej. O incydencie w Nowej Zelandii czytaj na EskaRock.
Autor: Pixabay.com

Koncerty to takie wyjątkowe, szczególne momenty z perspektywy każdego fana i każdej fanki muzyki. To na nich właśnie dochodzi do jedynego w swoim rodzaju spotkania wielbicieli z danym wykonawcą, wykonawczynią czy zespołem i zaznania uwielbianych dźwięków na żywo, do tego w towarzystwie ludzi, którzy podzielają naszą pasję.

Wydarzenia na żywo nie zawsze kojarzą się jako świetne, udane i bezpieczne sytuacje, o czym w historii muzyki, na przestrzeni lat, przekonaliśmy się już wielokrotnie. Nie brak przykładów koncertów, które kończyły się tragicznie, śmiercią wykonawców na scenie czy publiczności tuż pod nią, czy takich, które same w sobie - z wielu różnych względów - były katastrofami. Do czegoś takiego doszło właśnie w Nowej Zelandii.

Liroy: były takie koncerty, że graliśmy za kurczaka i frytki | Mellina

GÓ*NIANA sytuacja na koncercie w Nowej Zelandii!

Mowa o tym, co wydarzyło się na koncercie metalowej formacji Devilskin, który miał miejsce w Nowej Zelandii. Jak poinformowała jako pierwsza gazeta "Otago Daily Times" w trakcie pokazu doszło do naprawdę skandalicznego zdarzenia. Zgodnie z doniesieniami osób, które były na nim obecne, jedna z osób postanowiła... zdefekować na płycie!

Jeden ze świadków w rozmowie z gazetą opowiada, że wszyscy bawili się w najlepsze, gdy nagle ktoś spojrzał pod nogi i zobaczył ludzkie odchody. Sęk w tym, że nie wszyscy zobaczyli je odpowiednio wcześnie, przez co wiele osób zdążyło w nie wdepnąć, roznieść po płycie i zwyczajnie się nimi ubrudzić. 

To był koncert rockowo-metalowy, więc było sporo skakania. A potem ktoś musiał spojrzeć w dół i zauważyć, że to po prostu wielka kupa gó*na, po prostu rozrzucona po całym mosh-picie, dosłownie po całej płycie - wspomina jedna z osób, która brała udział w koncercie.

Niestety, bardzo szybko odchody zmieszały się z wymiotami tych, którzy właśnie w taki niezwykle fizjologiczny sposób zareagowali na to, co mają pod swoimi stopami. To wtedy sytuacja miała zacząć się robić naprawdę nie do zniesienia ze względu na ogromny smród, przez co część osób miała wyjść z pokazu przed jego zakończeniem. Pozostali zaś, już wiedząc, co znajduje się w jednym z miejsc płyty, omijali je, dosłownie, szerokim łukiem.

Co ciekawe, ochronie i policji miało się udać zidentyfikować sprawcę całego tego obrzydliwego zdarzenia. Jak mówią świadkowie, miał to być mężczyzna w średnim wieku, który, jak poinformowano, miał "wytrząsnąć odchody z nogawki swoich spodni". Na ten moment nikomu jednak nie postawiono zarzutów w związku z incydentem.

To było na stopach. Ludzie noszą spódnice, a gó*no jest na ich nogach i tak dalej, a potem jedna dziewczyna powiedziała: „bleh” – po prostu zwymiotowała na to gó*no – a potem wszyscy inni zaczęli wymiotować - wspomina jeden z rozmówców gazety.

Oto NAJGORSZE występy rockowe w historii: