Do sporych zmian doszło w składzie zespołu Guns N' Roses jesienią 1996 roku. To wtedy oficjalnie, po miesiącach spekulacji i wewnętrznych przepychanek w obozie zespołu, odejście z niego ogłosił Slash. Choć fani i fanki liczyli na to, że kiedyś coś się zmieni, nie był tajemnicą fakt, iż gitarzysta i Axl Rose popadli w poważny konflikt.
Ten jeszcze w 2012 roku wydawał się być na tyle żywy, że wokalista, zapytany w wywiadzie o to, czy dopuszcza możliwość ponownych działań z muzykami z dawnego składu odpowiedział "Nie w tym życiu". Już w 2015 roku jednak pojawiły się pierwsze plotki na temat potencjalnego powrotu Slasha i Duffa McKagana do składu. Znalazły one swoje potwierdzenie w rzeczywistości wiosną 2016 roku, kiedy to ogłoszono trasę pod szyldem "Not In This Lifetime World Tour". Gunsi w nowym-starym składzie działają i aktywnie koncertują po dziś dzień i nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić w przyszłości.
Co właściwie zaszło między Slashem i Axlem Rose?
O co tak właściwie pokłócili się muzycy? Opowiedział o tym teraz, z perspektywy niemal dokładnie 30 lat gitarzysta w podcaście "Rolling Stone Uncut". Gitarzysta powiedział, że faktem jest, że jeszcze kilka lat temu był przekonany, że nigdy nie wróci do Gunsów, a wszystko to stało się całkiem niespodziewanie. Jak stwierdził, de facto całą sytuację konfliktu spowodowały inne osoby, które weszły między niego a wokalistę i nastawiali ich przeciwko sobie. Slash przyznał, że gdy persony te zniknęły, on i Axl z miejsca się dogadali, a do tego przez ostanie 10 lat ani razu nie pokłócili.
Co ciekawe, "Kudłaty" powiedział, że to Axl jako pierwszy wyciągnął do niego rękę. Skontaktował się z nim przez menedżment, jednak nie po to, aby porozmawiać od razu o wspólnej trasie, ale właśnie po to, aby naprawić relację.
Zjedliśmy kolację i od tego momentu wszystko po prostu rozkwitło - mówi w podcaście Slash.