10 albumów, które zmieniły życie Slasha z Guns N' Roses - EskaROCK.pl
Sprawdźcie w galerii >>>

Sprawdźcie w galerii >>>

Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe
Rozwiń

Aerosmith - "Rocks" (1976)

To album, który wywarł na mnie największy wpływ, kiedy byłem nastolatkiem. Wyznaczył trajektorię mojej dalszej drogi jako muzyka. Styl Aerosmith, ich groove i całe to brzmieniowe uderzenie naprawdę trafiały w to, kim wtedy byłem, gdy dorastałem.

Rozwiń
foto:
Rozwiń

AC/DC - "Back in Black" (1980)

Ta płyta wyszła w kluczowym okresie mojego życia, kiedy miałem 15 lat. W tym wieku, kiedy coś w ciebie uderza, to uczucie jest wyolbrzymione i wyostrzone. W tamtym momencie chodziłem już regularnie na koncerty i byłem po prostu niesamowicie wkręcony w muzykę. I wtedy pojawiło się "Back In Black", które po prostu ścięło mnie z nóg.

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Cheap Trick - "Cheap Trick" (1977)

To jeden z najlepszych "surowych", rockandrollowych albumów w historii. Jest też właściwie dosyć zapomniany – ludzie raczej niespecjalnie o nim rozmawiają.

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Led Zeppelin - "Led Zeppelin II" (1969)

Uwielbiałem ten album. Usłyszenie "Whole Lotta Love" było dla mnie początkiem wszystkiego. [...] Miało w sobie mnóstwo brudnego, wręcz bezczelnego klimatu. [...] Płyta "Zeppelin II" była idealnym podkładem muzycznym dla hedonistycznych lat 70., które miały nadejść. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Black Sabbath - "Black Sabbath" (1970)

Moim zdaniem nie ma bardziej złowieszczego rockandrollowego albumu niż ten. Nie obchodzi mnie, jaki zespół przywołasz – pierwszy album Black Sabbath bije je wszystkie na głowę. Na każdym możliwym poziomie to brzmienie czystego zła. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

The Who - "Who's Next" (1971)

Ten zespół wywarł na mnie ogromne wrażenie, kiedy mieszkałem jeszcze w Anglii. [...] Ten album jest genialny od początku do końca. Bez dwóch zdań to jedna z najlepszych rockandrollowych płyt wszech czasów. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

The Rolling Stones - "Let It Bleed" (1969)

Był taki szczególny okres, kiedy zespół wydał trzy albumy, które miały na mnie ogromny wpływ: "Beggars Banquet", "Let It Bleed" i "Sticky Fingers". Ta trójka to moi faworyci z dzieciństwa. Z tego zestawu muszę jednak wybrać "Let It Bleed", choćby ze względu na same utwory. Ale jak mówię – to trudna decyzja, bo wszystkie te płyty są genialne.

Rozwiń
foto:
Rozwiń

The Jimi Hendrix Experience - "Are You Experienced" (1967)

Do dziś ogarnia mnie zachwyt, kiedy słucham tej płyty. Jest po prostu absolutnie genialna, a gra Jimiego na gitarze – dosłownie z innego świata. Uwielbiam to, że to tak surowy, pełen inspiracji jamowy album; ma w sobie świetny, naturalny przepływ. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Cream - "Disraeli Gears" (1967)

To płyta, której słuchałem, kiedy zdecydowałem, że będę grać na gitarze. Myślałem, że będę grał na basie, bo Steve Adler – mój najlepszy kumpel w tamtym czasie – miał już gitarę. [...] Gdy usłyszałem "Sunshine of Your Love", pomyślałem: "To jest to, co chcę robić!". I właśnie tak zacząłem grać na gitarze. 

Rozwiń
foto:
Rozwiń

Van Halen - "Van Halen" (1978)

W momencie, gdy ta płyta się ukazała, brzmiała jak z zupełnie innego świata – z tak ogromną mocą, pazurem i energią. Oczywiście gra na gitarze była zdumiewająca. Sam nie wiem, jak opisać wrażenie, jakie wywarła na mnie jako 13-latku. Po prostu opadła mi szczęka. 

Rozwiń
foto:
Powrót
Slash
Zamknij reklamę za s.
X
Zamknij reklamę
...
powiększone zdjęcie
email