Powstanie film o życiu lidera Creedence Clearwater Revival. John Fogerty wskazał aktora, który powinien go zagrać w tej produkcji
John Fogerty to postać, której fanom rocka nie trzeba specjalnie przedstawiać. Mowa w końcu o frontmanie kultowej formacji Creedence Clearwater Revival, która na swoim koncie ma takie utwory, jak Fortunate Son, Bad Moon Rising czy Proud Mary. Historia Fogerty'ego, pełna wzlotów i upadków, trafi wkrótce na duże ekrany.
Podczas 55. corocznej gali Songwriters Hall of Fame, wokalista i gitarzysta – w rozmowie z The Hollywood Reporter – zdradził, że prace nad filmem biograficznym już się rozpoczęły.
Jestem tym naprawdę podekscytowany. To ogromny zaszczyt, gdy kręcą o tobie film. Jestem zachwycony i szczęśliwy, że to w końcu ujrzy światło dzienne. To właściwie wszystko, co mogę na ten temat w tym momencie powiedzieć – powiedział Fogerty.
Muzyk został także zapytany, przez Us Weekly, kto powinien w nadchodzącej produkcji go zagrać. Fogerty z właściwym sobie dystansem przyznał, że kiedyś w żartach wskazywał na... Brada Pitta. Teraz jednak, gdy projekt stał się faktem, jego wzrok skierował się w stronę innego aktora. Wskazał na Timothée Chalameta, który nie tak dawno wcielił się w postać Boba Dylana w filmie A Complete Unknown (w Polsce znanym jako Kompletnie nieznany). – To byłoby świetne – rzucił Fogerty.
Choć cały projekt jest jeszcze na wczesnym etapie, a szczegóły scenariusza są trzymane w tajemnicy, sam zainteresowany podchodzi do wszystkiego ze spokojem. – Lata temu, zapewne w samym środku tych wszystkich mrocznych czasów, mówiłem ludziom: "Pewnego dnia nakręcą o mnie film, ale będę już zbyt stary, żeby zagrać samego siebie". [...] Z kogokolwiek, kogo znajdą i kto sprawi, że to wypali, będę zadowolony – dodał w wywiadzie dla The Hollywood Reporter.