Piosenka AC/DC hymnem seryjnego mordercy. Jak Richard Ramirez sprowadził na zespół policję i nagonkę mediów

2026-05-16 12:15

W połowie lat 80. Kalifornia drżała przed Richardem Ramirezem, znanym szerzej jako "Nocny Stalker". Kiedy na miejscu jednej ze zbrodni policjanci znaleźli czapkę z logo AC/DC, zespół niespodziewanie stał się głównym bohaterem medialnego skandalu. Muzycy musieli bronić swojej twórczości przed absurdalnymi zarzutami o inspirowanie zabójstw i szerzenie satanizmu.

Koncert AC/DC w Warszawie (4.07.2025) - część druga. Organizatorem koncertu jest Live Nation

i

Autor: Szymon Starnawski
Nu metalowe kapele wszech czasów / Eska ROCK

Czapka znaleziona na miejscu zbrodni. Dowód, który uderzył w AC/DC

Wszystko zaczęło się 17 marca 1985 roku w Los Angeles. To właśnie wtedy Richard Ramirez, który terroryzował miasto, zaatakował dwie kobiety. Jedna z ofiar, 34-letnia Dayle Okazaki, zginęła na miejscu, natomiast Maria Hernandez cudem przeżyła, ponieważ kula odbiła się od kluczyków, które trzymała w dłoni. Podczas ucieczki z miejsca zdarzenia morderca zgubił granatową czapkę z daszkiem, na której wyhaftowane było logo zespołu AC/DC. Dla policjantów z departamentu LAPD był to jeden z pierwszych konkretnych śladów, który mógł doprowadzić ich do sprawcy.

Detektywi Gil Carrillo i Frank Salerno liczyli na to, że rzadki model czapki pozwoli szybko namierzyć właściciela. Sprawdzali listy sklepów w całym mieście, mając nadzieję, że morderca zapłacił za nią kartą płatniczą. Choć ten trop nie doprowadził ich bezpośrednio do zatrzymania Ramireza, informacja o znalezisku błyskawicznie wyciekła do mediów. Od tego momentu australijska grupa rockowa została nierozerwalnie połączona z brutalnymi morderstwami, a atmosfera wokół muzyków zaczęła gęstnieć z każdym dniem.

"Night Prowler" jako ścieżka dźwiękowa do zabijania

Gdy policja zaczęła przesłuchiwać osoby z otoczenia Ramireza, na jaw wyszły kolejne niepokojące fakty. Jeden z jego znajomych z dzieciństwa, Ray Garcia, zeznał, że Ramirez był fanatycznym fanem AC/DC. Szczególną obsesję miał na punkcie utworu "Night Prowler" z wydanego w 1979 roku albumu "Highway to Hell". Morderca twierdził, że tekst o "nocnym włóczędze" idealnie oddaje jego styl życia i towarzyszy mu podczas nocnych polowań na ofiary. Ta informacja była paliwem dla dziennikarzy, którzy szybko zmienili dotychczasowy przydomek sprawcy z "Intruza z Doliny" na budzący grozę termin "Night Stalker".

To była typowa amerykańska histeria, w której próbowano obwinić muzykę za błędy społeczeństwa – wspominał Brian Johnson w swojej autobiografii

O czym naprawdę jest piosenka? Bon Scott nie pisał o mordercy

W rzeczywistości piosenka "Night Prowler" nie miała nic wspólnego z przemocą czy satanizmem. Tekst napisany przez Bona Scotta opowiadał o chłopaku, który pod osłoną nocy zakrada się do sypialni swojej dziewczyny, starając się nie obudzić jej rodziców. Była to historia oparta na młodzieńczych doświadczeniach wokalisty, utrzymana w dość lekkim, choć bluesowym klimacie. O braku morderczych intencji świadczył też finał utworu. W ostatnich sekundach nagrania słychać, jak Scott wypowiada słowa "Shazbot, Nanu Nanu", co było popularnym pozdrowieniem kosmity z serialu komediowego "Mork & Mindy".

Mimo tych wyjaśnień, interpretacja Ramireza i mediów była silniejsza. Angus Young wielokrotnie musiał tłumaczyć w wywiadach, że zespół tworzy muzykę rozrywkową, a nie instruktaż dla przestępców. Dla opinii publicznej liczył się jednak fakt, że morderca uznał ich piosenkę za swój hymn. W Stanach Zjednoczonych trwała wówczas tzw. satanistyczna panika, a AC/DC stało się idealnym celem dla organizacji konserwatywnych, takich jak PMRC, kierowanej przez Tipper Gore.

Ataki PMRC i problemy z trasą koncertową w 1985 roku

Nagonka na zespół przybrała absurdalne rozmiary. W mediach zaczęto rozpowszechniać teorię, że nazwa AC/DC to skrót od słów "Anti-Christ/Devil's Children" (Antychryst/Dzieci Diabła). Choć muzycy od lat wyjaśniali, że nazwę wzięli z tabliczki znamionowej na maszynie do szycia, mało kto chciał w to wierzyć. Kiedy grupa ruszyła w trasę promującą płytę "Fly on the Wall", dziennikarze osaczali ich na lotniskach, pytając wprost, czy czują się odpowiedzialni za rozlaną krew. Atmosfera była tak napięta, że w miejscowości Springfield próbowano nawet zablokować koncert grupy ze względów bezpieczeństwa.

Władze wielu miast domagały się zwiększenia liczby policjantów na występach, obawiając się zamieszek lub rytualnych zbrodni. Malcolm Young był wściekły na taki obrót spraw, uznając całą sytuację za groteskową. Mimo że LAPD i FBI nigdy nie postawiły muzykom żadnych zarzutów i traktowały ich twórczość jedynie jako tło fascynacji mordercy, wizerunek grupy mocno ucierpiał. Przez długi czas zespół musiał mierzyć się z etykietą formacji niebezpiecznej dla młodzieży.

Piosenka, która na zawsze zniknęła z setlisty

Sprawa Richarda Ramireza odcisnęła tak trwałe piętno na zespole, że muzycy podjęli drastyczną decyzję dotyczącą swojej setlisty. Utwór "Night Prowler", mimo że pochodzi z jednej z ich najpopularniejszych płyt, został niemal całkowicie wycofany z repertuaru granego na żywo. Statystyki koncertowe potwierdzają, że od momentu premiery w 1979 roku, piosenka ta nigdy nie została wykonana przed publicznością. Członkowie AC/DC chcieli w ten sposób odciąć się od mrocznych skojarzeń i nie dawać mediom kolejnych powodów do ataków.

Richard Ramirez został ostatecznie schwytany w sierpniu 1985 roku i skazany na karę śmierci, jednak zmarł w więzieniu z przyczyn naturalnych w 2013 roku. Dla AC/DC historia ta pozostała bolesnym przypomnieniem o tym, jak łatwo sztuka może zostać zmanipulowana przez osobę niezrównoważoną. Zespół przetrwał kryzys wizerunkowy, ale do dziś fani pamiętają o czasie, gdy rockandrollowa kapela musiała mierzyć się z zarzutami o podżeganie do najgorszych zbrodni w historii Kalifornii.

Galeria: Najlepsze albumy w dyskografii AC/DC. Te płyty warto mieć na swojej półce! [TOP5]

AC/DC - co wiesz o "najgłośniejszym zespole na świecie"? QUIZ
Pytanie 1 z 10
Kto był pierwszym wokalistą AC/DC?