Wokalista Ronnie James Dio nie chciał, żeby ten utwór ujrzał światło dzienne. "Nienawidziłem go". Później stał się przebojem!
W 1979 roku wokalista Ronnie James Dio, który chwilę wcześniej rozstał się z Rainbow dowodzonym przez Ritchiego Blackmore’a, dołączył do innej legendarnej kapeli, Black Sabbath. W pierwszym etapie nagrał z nią dwa studyjne albumy. Jego drogi z ekipą Tony'ego Iommiego jednak stosunkowo szybko się rozeszły. Dio nie zamierzał bynajmniej porzucać kariery muzycznej. Do współpracy zaprosił basistę i klawiszowca Jimmy'ego Baina, gitarzystę Viviana Campbella oraz perkusistę Vinny'ego Appice'a, którego znał już doskonale z Sabbathów. I tak oto, w 1982, powstała nowa grupa: Dio.
Rok później na rynku wydawniczym ukazał się debiutancki Holy Diver. Album ten okazał się sukcesem i spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem ze strony krytyków. Do dziś zresztą uznawany jest za absolutne arcydzieło. Był on promowany przez dwa single: utwór tytułowy oraz Rainbow in the Dark. Co ciekawe, drugi z nich mógł nie ujrzeć światła dziennego. Nie był do niego bowiem przekonany sam wokalista.
Zbyt popowa
Muzyczny fundament tej kompozycji został położony, gdy Campbell miał zaledwie 16 lat. Potężny riff, który napędza Rainbow in the Dark, pierwotnie powstał z myślą o zespole Sweet Savage (pochodził z piosenki Lady Marianne), w którym wcześniej gitarzysta grał. Muzycy, w trakcie prac w Sound City Studios, kombinowali, jak tu rozbudować ten pomysł. W pewnym momencie w studiu pojawił się Dio. I natychmiast zaczął śpiewać linię melodyczną do ich gry. – Nigdy nie wiedzieliśmy, co zamierza zaśpiewać, dopóki nie wstał i tego nie zrobił, więc było to bardzo organiczne. Wszystko mogło się wydarzyć. To był fantastyczny czas – powiedział Appice w podcaście Loudwire Nights w 2026. Z kolei w jednej z przerw Bain podszedł do małego keyboardu Yamahy i zagrał charakterystyczny motyw, bez którego ciężko sobie wyobrazić Rainbow in the Dark. Co ciekawe, był on przeróbką partii z piosenki Criminal Tendencies, którą klawiszowiec napisał jeszcze dla swojej poprzedniej grupy, Wild Horses.
I tu właśnie dochodzimy do momentu, w którym wokalista zamierzał postawić "weto". Dlaczego? Nie podobał mu się po prostu klawiszowy fragment, który – jego zdaniem – brzmiał zbyt "lekko". Obawiał się, że jego fani wyśmieją go za tego typu kompozycję. – Absolutnie nienawidziłem tej piosenki. Nienawidziłem jej w kontekście tego, co próbowałem osiągnąć na tym albumie, zwłaszcza że byłem świeżo po odejściu z Sabbath. Byłem wtedy mocno zakorzeniony w cięższym graniu i to właśnie zawsze chciałem robić. Podobał mi się riff, ale uważałem, że piosenka stała się zbyt popowa – dodał Dio w rozmowie dla VH1.
Frontman zamierzał wziął do ręki żyletkę i chciał pociąć taśmę z nagranym Rainbow in the Dark, aby nikt nigdy tego nie usłyszał. Powstrzymali go, na szczęście, koledzy z zespołu. – Jestem im za to wdzięczny i cieszę się, że ich posłuchałem, ponieważ utwór ten z pewnością stał się jednym z największych hitów. Przekonałem się do tej piosenki i zrozumiałem, że zdecydowanie ma ona swoje miejsce w tym wszystkim, co robimy – podsumował wokalista.
Obowiązkowy punkt
25 maja 1983 na półkach sklepowych pojawił się wspomniany album Holy Diver, z kolei w październiku Rainbow in the Dark wytypowano oficjalnie na singiel promujący. Osiągnął 12. miejsce w amerykańskim zestawieniu Billboard Album Rock Tracks. Na sukces wpłynął też z pewnością wideoklip, którego akcja rozgrywa się w centrum Londynu. Sam numer natomiast stał się obowiązkowym punktem koncertów grupy. – Gramy go na każdym występie. Zadaniem artysty jest dostarczanie ludziom rozrywki i dawanie im tego, czego chcą. Ponieważ ten utwór stał się tak tożsamy z tym zespołem, jest to coś, co po prostu musimy robić – uzupełnił Ronnie James Dio.