Historia zespołu The Beach Boys rozpoczęła się w 1961 roku. To wtedy bracia Brian, Carl i Dennis Wilson powołali do życia grupę, skład której uzupełnili Mike Love i Al Jardine, a którą zarządzał początkowo jako menedżer ich ojciec, Murry Wilson. Dość szybko udało się jej podpisać kontrakt ze słynną wytwórnią Capitol Records, nakładem której w 1962 roku ukazał się album Surfin' Safari - a w przeciągu kolejnych czterech lat jeszcze dziewięć następnych płyt!
The Beach Boys łączyli aktywną działalność sesyjną z koncertową, co w końcu źle odbiło się na jej liderze, Brianie. Ten w styczniu 1965 roku oficjalnie ogłosił, że podjął decyzję o rezygnacji z występowania na scenie i całkowitemu poświęceniu się pracy w studiu. W tym samym czasie grupa porzucała już swój wizerunek tej, która śpiewała głównie o plaży - pojawiły się aranżacje orkiestralne, nowe motywy liryczne, dużo bardziej osobiste, oparte na emocjach. Podejście to było kontynuowane również podczas rozpoczęcia prac nad kolejnym, jedenastym już studyjnym wydawnictwie formacji.
"Zwierzęce dźwięki", które zmieniły historię muzyki
W 1965 roku Wilson podjął się współpracy z Tonym Asherem, z którym zaczął komponować nowe dźwięki. Artysta był w prawdziwym twórczym szale i niemal non stop pracował. W tym czasie znana już była technika tzw. "ściany dźwięku" Phila Spectora, której własną wersję Brian chciał odtworzyć na nowym projekcie The Beach Boys. Do tego zdawał sobie świetnie sprawę z dokonań The Beatles, którzy rozwijali się twórczo, eksperymentując z muzyką i pokazując swoją dojrzalszą, artystyczną stronę - szczególny był dla niego pod tym względem album Rubber Soul.
Wilson chciał stworzyć właśnie coś takiego - ambitnego, szczególnie pod względem muzycznym, zwracającego się przy tym tekstowo do młodych odbiorców. Na tym etapie muzyk miał już za sobą doświadczenia z psychodelikami, co również stanowiło dla niego liryczną inspirację.
Podejście muzyka do nowego projektu poróżniło go jednak z kolegami z zespołu - do których dołączył w tym czasie już Bruce Johnston. Nie do końca odpowiadał im obrany kierunek - kwestionowali wartość tekstów, zastanawiali się, czy pomysł całości pasuje do marki, jaką w tym czasie było już The Beach Boys. Mike Love miał niezwykle dosłownie wyrażać obawę, że nikt nie będzie chciał tego posłuchać.
Powstająca płyta zapowiadała się jednak jako dzieło życia Wilsona - stosował on nowatorskie techniki orkiestracji, eksperymentował z produkcją i harmonią, traktując niejako samo studio nagraniowe jako jeden z instrumentów. Muzyk łączył rockowe brzmienie z jazzem, popem, rockiem progresywnym i muzyką psychodeliczną, tworząc przy tym spójną opowieść o relacjach, pierwszych zauroczeniach i związkach ogółem. Do tego robił wszystko sam - nic dziwnego, że Wilson na poważnie rozważał wydanie płyty pod własnym nazwiskiem.
Jedenasty studyjny album The Beach Boys ujrzał światło dzienne 16 maja 1966 roku pod tytułem Pet Sounds. Co ciekawe, początkowo recenzje płyty były raczej mieszane - lub nawet negatywne. Do tego płyta i pochodzące z niej single nie stały się raczej z miejsca dużymi sukcesami komercyjnymi - do tego stopnia, że już w lipcu wytwórnia wydała album kompilacyjny Best of the Beach Boys, który szybko pokrył się złotem. Duży wpływ na taki stan rzeczy miała tak żywa w tym okresie "Beatlemania" i zainteresowanie, jakim z miejsca cieszyły się kolejne płyty Brytyjczyków.
Recenzje zaczęły się zmieniać dopiero wraz z ukazywaniem się reedycji Pet Sounds, początkowo w latach 70., i na dobre dwie dekady później. To właśnie w latach 90. zaczęto doceniać jakość płyty, jej innowacyjność i artystyczną wartość. Dziś projekt uznaje się powszechnie za najlepszy album wszech czasów. Magazyn "Rolling Stone" umieścił go na drugim miejscu swojego zaktualizowanego ostatnio w 2023 roku zestawienia '500 najważniejszych płyt w historii', uzasadniając: "Dzięki żywej orkiestracji, ambitnym tekstom, eleganckiemu tempu i spójności tematycznej, "Pet Sounds" wynalazł – i pod wieloma względami udoskonalił – ideę, że album może być czymś więcej niż sumą swoich części".
Co kryje słynne Pet Sounds? Sprawdź w galerii: