Metallica. Historia w 180 kawałkach. Oto recenzja książki Benoîta Clerca
Na polskim rynku pojawiło się naprawdę sporo książek, które dotyczą najsłynniejszego metalowego zespołu wszech czasów. Ostatnio do tego grona dołączyła kolejna pozycja. Bez dwóch zdań: najładniej prezentująca się ze wszystkich dotychczasowych. Metallica. Historia w 180 kawałkach, pióra Benoîta Clerca, to bogato ilustrowany album w twardej oprawie, który swoje waży. Na ponad 500 stronach autor, zgodnie z tytułem, postanowił przyjrzeć się z bliska utworom Jamesa Hetfielda i spółki. Zarówno tym autorskim, jak i wszystkim coverom, które Metallica nagrała na przestrzeni czterech dekad.
Trzeba przyznać, że czytelnik zostaje, dzięki tej książce, wprowadzony w sam środek procesu twórczego. Dowiadujemy się, jakie nastroje panowały w studiu, kto wpadł na dany riff i dlaczego konkretny utwór brzmi tak, a nie inaczej. Osoby zainteresowane stroną techniczną też będą z pewnością zadowolone. A to wszystko za sprawą podpunktów "produkcja", które znajdziemy przy każdej kompozycji. Dlatego też 180 kawałków.. od razu staje się idealnym towarzyszem podczas odsłuchu płyt Metalliki i pozwala wyłapywać pewne smaczki, które – być może – wcześniej umykały.
Każdy rozdział, odpowiadający kolejnemu albumowi, jest czytelnie oddzielony, co pozwala na sprawne nawigowanie po dyskografii amerykańskiej grupy. Autor nie zapomniał także o przybliżeniu historii nagrywania danych płyt. Zrobił to jednak pokrótce. Nie chcąc zapewne powielać zbytnio treści z innych książek. Oczywiście, najbardziej zagorzali fani być może znają większość z tych anegdot, ale Clerc przygotował niespodzianki. Ja np. nie wiedziałem, że muzycy brali pod uwagę tytuł... Wild Chicks, Fast Cars and Lots of Drugs przy okazji czwartego studyjnego albumu. W środku znajdziemy również krótkie omówienia płyt koncertowych Metalliki czy biogramy członków zespołu.
Pod kątem wizualnym mamy do czynienia doprawdy z produktem klasy premium. Gdyby jednak treść się nie broniła, to nawet cudowne wydanie, z niezliczoną ilością zdjęć, nie przykryłoby minusów. A tych praktycznie nie ma. Mnie osobiście przeszkadza jedynie umiejscowienie przypisów na samym końcu książki. Jest to bardzo nieporęczne rozwiązanie. Zwłaszcza, kiedy mamy do czynienia z wydawnictwem w formacie albumowym (prawie A4).
To nie jest lektura, którą można pochłonąć w jeden wieczór. Ale bynajmniej nie dlatego, że źle się ją czyta. Odpowiedź jest inna: warto delektować się całością zdecydowanie dłużej. Metallica. Historia w 180 kawałkach zachwyca wydaniem i nie zawodzi, jeśli chodzi o treść. Całość ukazała się w idealnym momencie, tuż przed koncertem zespołu na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Dzieło Benoîta Clerca może więc umilić czas oczekiwania na kolejny występ kwartetu ze Stanów Zjednoczonych w naszym kraju. Z tego zadania wywiązuje się ono bardzo dobrze!