Nie ma na świecie drugiej takiej formacji, jak AC/DC. Grupa powstała na przełomie 1973 i 1974 roku, początkowo szukała swojego brzmienia i składu, a zadebiutowała, jednak jedynie na rodzimym rynku australijskim, w 1975 roku płytą High Voltage.
W końcu formacji udało się zyskać uwagę rynku międzynarodowego, a to za sprawą krążka Let There Be Rock, swój status podkreśliła kolejnym, Powerage, a przypieczętowała tak obecnie kultowym Highway to Hell. Jeszcze większy sukces osiągnął następny album, wydany po śmierci Bona Scotta, pierwszy z Brianem Johnsonem w roli wokalisty, czyli Back in Black. Obecnie AC/DC cieszy się statusem zespołu ikonicznego dla muzyki rockowej, takiego, któremu udało się osiągnąć bardzo dużo w tzw. "głównym nurcie" i wylansować utwory, uznawane powszechnie za przeboje - czyżby jednak w tym gronie był kawałek, wydania którego założyciel AC/DC żałuje?
Angus Young nie ma wątpliwości: ten kawałek AC/DC jest żałosny!
Nie do końca w gronie tych największych klasyków, ale Angus Young jest przekonany, że jego formacja ma w swoim katalogu utwór, którego wydania on sam żałuje i który wciąż, pomimo upływu dekad, jawi się w jego oczach jako "żałosny".
Gitarzysta i współzałożyciel, wraz ze swoim bratem Malcolmem Youngiem, AC/DC wskazał na konkretny tytuł w wywiadzie dla "Vulture" sprzed sześciu lat. Jak wyznał Angus, w początkach swojej działalności grupa została namówiona do tego, aby nagrać łagodną, miłosną piosenkę w stylu tych, które w latach 70. tak chętnie grały stacje radiowe. Kompozycja ostatecznie trafiła na wydany tylko w Australii wspomniany wyżej debiut AC/DC, a Angus ma na myśli kawałek Love Song (Oh Jene). Jak powiedział gitarzysta, do dziś uważa ten właśnie utwór za naprawdę "żałosny". Ze statystyk koncertowych także wynika niechęć zespołu do tego akurat utworu - grupa zagrała go w swojej karierze tylko... 15 razy i to wyłącznie w latach 1974-1975.
Pamiętam tę piosenkę, bo facet, który pracował dla nas w naszej wytwórni płytowej, powiedział, że coś takiego właśnie leciało wtedy w lokalnym radiu – bardzo spokojna muzyka. Pomyślał, że powinniśmy ją wydać, bo pewnie będzie grana w radiu. Pamiętam, że pomyślałem: "Kto przy zdrowych zmysłach chciałby, żeby to wyszło?" - powiedział w wywiadzie Angus.