Keith Richards: "Paul McCartney naprawdę tęskni za byciem w zespole"
Na albumie Hackney Diamonds (2023) formacji The Rolling Stones znalazł się m.in. utwór Bite My Head Off, w którym gościnie na basie zagrał Paul McCartney. Był to zresztą historyczny moment – legendarny Beatles po raz pierwszy w historii zagrał na instrumencie w studyjnym nagraniu swoich dawnych "rywali". 10 lipca 2026 roku ukazała się kolejna płyta Stonesów, Foreign Tongues. I na niej też słyszymy grę McCartneya. Daje on popis swoich umiejętności w numerze Covered In You.
W rozmowie z Zane'em Lowe dla Apple Music, gitarzysta Keith Richards otworzył się na temat ponownej pracy z McCartneyem i przyznał, że legendarny muzyk czerpał z tego czystą i ogromną radość.
Zdałem sobie sprawę, że Paulowi naprawdę brakuje bycia w zespole. Radość, jaką czerpie z przebywania w takim układzie, jest po prostu niesamowita. Więc jeśli będziemy mieć do zrobienia kolejne numery, dam ci znać, Paul! – powiedział Richards.
Gitarzysta powrócił też pamięcią do ich wieloletniej relacji. – Znam Paula właściwie od momentu, gdy The Beatles zaczynali, czyli od momentu, kiedy my też ruszaliśmy. Trzymaliśmy się raczej na obrzeżach swoich światów, choć John [Lennon - przyp. red.] i Paul nagrali dla nas jakieś chórki wieki temu, chyba w "We Love You" i "Dandelion" w okolicach 1967 roku. Ale poza tym: to wspaniałe uczucie mieć obok siebie kogoś z tej samej ery, z tamtych dawnych lat. On jest świetnym instrumentalistą i bardzo chętnie zrobiłbym z nim coś więcej – dodał Keith Richards.
Paul McCartney opowiedział o współpracy z muzykami The Rolling Stones. "Coś ekscytującego"
McCartney potwierdził, że ponowna praca z muzykami The Rolling Stones wywołała u niego gigantyczne emocje. – To było super uczucie: po prostu pojawić się w studiu z basem i zapytać: "Dobra, gdzie mnie chcecie?". Zaczynasz grać, oni pokazują ci utwór, a w mojej głowie pojawia się myśl: "Gram ze Stonesami!". Mógłbym być cyniczny, machnąć ręką i powiedzieć: "Dobra, wielkie mi co". Ale u mnie to zadziałało w drugą stronę. Siedziałem tam i myślałem: "Wow, tam stoi Mick! Ooo, a tam Keith! O rany, to Ronnie!". To było ekscytujące. Było naprawdę super – powiedział w rozmowie z magazynem NME.
O albumie Foreign Tongues więcej przeczytacie w recenzji, która pojawiła się na naszej stronie internetowej (link zamieściliśmy powyżej, w sekcji "polecany artykuł").