Panowie dojrzewają? Nickelback - recenzja albumu "Everything Under the Sun"

Nickelback właśnie oficjalnie zakończyli swoją trwającą cztery lata przerwę wydawniczą. Wraz z końcem października jedna z największych kanadyjskich gwiazd na świecie wydała swoją jedenastą już płytę. Nie da się ukryć - czas mija, a Panowie nie dość, że dalej wiedzą, jakie zasady obowiązują w tym biznesie, to zdaje się, że dojrzewają!

Czterej członkowie zespołu Nickelback w czarnych koszulkach na szarym tle. O nowej płycie przeczytasz na EskaRock.
Autor: Lindsay Siu/ Materiały prasowe

Po wydaniu w 2017 roku albumu Feed the Machine Nickelback zrobili sobie najdłuższą w dotychczasowej karierze przerwę wydawniczą. Formacja dopiero po 5 latach ciszy, na początku września 2022 roku, wydała wiodący singiel ze swojej dziesiątej studyjnej płyty. San Quentin okazał się być naprawdę mocną i dobrą zapowiedzią całego projektu o tytule Get Rollin', który ukazał się dokładnie 18 listopada cztery lata temu.

Jak powszechnie wiadomo, Nickelback to grupa, która w muzycznym świecie ma dość ciekawą pozycję. Z jednej strony od lat już nazywa się ją "najbardziej znienawidzoną", pomimo tego to ona właśnie ze świata gitarowych brzmień z lat 2000. może się pochwalić największymi sukcesami komercyjnymi, będąc jedną z najlepiej sprzedających się na świecie.

Muzyka rockowa lat 2000. - zagranica. Jakie albumy zdefiniowały ten okres?

Nickelback dobrze wiedzą, co robią. Grupa potrafi tworzyć natychmiastowo wpadające w ucho, radiowe kawałki. Ich problem był zawsze jeden, mianowicie dość banalne, a niekiedy wręcz wulgarne, traktujące przedmiotowo kobiety teksty. Na Get Rollin' już coś się pod tym względem zmieniło - ale wydaje się, że Panowie na dobre dojrzeli - tak muzycznie, jak i słowotwórczo - właśnie na swoim kolejnym krążku.

Po wydaniu dziesiątej płyty Nickelback sporo koncertowali, jednak już od 2024 roku w przestrzeni publicznej pojawiały się informacje, że grupa powoli myśli o nowym projekcie. Na jego szczegóły trochę jednak poczekaliśmy. Co prawda już w marcu tego roku ukazał się kawałek Bones for the Crows, jednak dopiero wraz z wydaniem kolejnego, czyli Rattle the Cage oficjalnie ogłoszony został jedenasty studyjny album Nickelback.

Nie da się ukryć - Everything Under the Sun zapowiedziany został dwoma naprawdę mocnymi uderzeniami. Szczególnie drugi z wymienionych kawałków, który równocześnie otwiera cały krążek, nagrany w duecie z Johenm 5 to dobre, heavy metalowe brzmienie - trochę spod sztandaru na przykład Alter Bridge. Jak tu brzmi wokal Chada Kroegera - ostro, jak brzytwa, jak nigdy! Było to bardzo miłe zaskoczenie po pierwszym singlowym Bones for the Crows, który rozpoczyna partia gitary, przypominająca nieco hinduskie klimaty. Im dalej w ten numer, tym robi się on ostrzejszy, jednak czuć tu te "typowe" Nickelback. Dostaliśmy już jednak na 'dzień dobry' nieco eksperymentalnego charakteru - a tego na Everything Under the Sun jest jeszcze więcej.

Są takie momenty na tym albumie, gdy Nickelback pokazują się z zaskakującej, ale naprawdę ciekawej strony. Mam tu na myśli wyraźnie wyróżniające się na tle innych Simple Song, utrzymane w tak popularnym dziś w USA klimacie country, a tym samym śladem podąża także, jednak nieco w stylu americana, świetne Technicolor Steamboat. Co najlepsze w tym wszystkim, w kawałku tym gościnnie pojawia się nikt inny, jak... aktor Ryan Reynolds! Jakby tego było mało, Simple Song to swoisty antywojenny protest song, co wydaje się tym ciekawsze w przypadku tej formacji.

Współprac-niespodzianek na Everything Under the Sun jest jednak więcej. Kolejna nadchodzi w kawałku, który ma szansę stać się jednym z najbardziej cenionych z całego katalogu Nickelback. Mowa o Lift Somebody Up, w którym gościnnie pojawiają się Sammy Hagar, Tommy Lee, Brent Smith i Zach Myers z Shinedown oraz... Joe Bonamassa we własnej osobie! Niby muzycznie to klasyczny styl Kanadyjczyków, z drugiej obecność gości nadaje mu wyjątkowego charakteru - zwłaszcza ta wybrzmiewająca w tle gra Joe!

Momenty z eksperymentami oraz te, kiedy to Nickelback dają się ponieść swojej muzycznej energii i umiejętnościom do naprawdę ciężkiego grania wypadają najlepiej. Najmocniejszy moment płyty przychodzi dosłownie w jej połowie pod postacią świetnego, nieco wściekłego Chasin' Famous - to tu także Nickelback udowadniają, że swoimi teksami potrafią opowiadać o czymś innym, niż o miłości i pięknych paniach! Gwarantuję, że już po jednym przesłuchaniu ten refren nie wyjdzie Wam z głowy. Hard rockowe granie dostajemy także niemal na sam finisz pod postacią nieco bluesowego, fajnie dudniącego Bottled Dreams.

Oczywiście na jedenastej płycie Nickelback słychać także te najbardziej znane na świecie, popowo-rockowe Nickelback. Już singlowe Leave Me Behind i Make Me Love You to typowe radiowe numery z chwytliwymi refrenami - dokładnie tak, jak I Already Know. Typowych dla Nickelback ballad, w stylu chociażby Lullaby na krążku za bardzo nie dostaniemy, a najbardziej w tym klimacie utrzymane są wspomniane wyżej Make Me Love You oraz If I Don't Go. Last Night Was Fun za to, które cały album zamyka, to dawka muzycznej zabawy na sam koniec, przypominająca mi nieco styl Imagine Dragons.

Everything Under the Sun kontynuuje obraną przez Nickelback już na Get Rollin' ścieżkę, prowadzącą wprost do dużo bardziej dojrzałego, poważnego, ale niepozbawionego przy tym dozy zabawy grania. Płyta wypada naprawdę dobrze jako całość, a do tego można z niej wyróżnić kilka muzycznych perełek. Kanadyjczycy wyraźnie pokazują, że na tym etapie kariery już nic - ani nikomu - nie muszą udowadniać. Robią swoje, na tym się skupiają i dzięki temu wypadają najlepiej, a przy tym najbardziej autentycznie.

Ogólna ocena albumu: 8,5/10

Najlepsze kawałki z płyty: Rattle the Cage, Chasin' Famous, Lift Somebody Up, Bones for the Crows, Make Me Love You.

Muzyka rockowa lat 2000. - zagranica. Jakie albumy zdefiniowały ten okres?