Wiadomość o śmierci Phila Campbella obiegła media na całym świecie w sobotę 14 marca. Tego dnia bliscy gitarzysty wydali oświadczenie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Poinformowano za jego pośrednictwem, że muzyk przeszedł poważnym zabieg, który nie przebiegł jednak po myśli lekarzy. Ci stoczyli walkę o jego życie, niestety jednak, zakończyła się ona niepowodzeniem.
W chwili śmierci Phil Campbell miał 64 lata. Muzyk największe uznanie i rozpoznawalność zyskał jako gitarzysta formacji Motörhead. Wziął udział w przesłuchaniach w 1984 roku, kiedy to odejść z niej zdecydował się Brian "Robbo" Robertson. Pierwszy album, w nagraniach którego wziął udział Campbell, to słynny Orgasmatron z 1986 roku. Gitarzysta pozostał w składzie Motörhead do samego końca działalności zespołu, czyli do 2015 roku, kiedy to w wyniku choroby nowotworowej zmarł Lemmy Kilmister.
To na to zmarł Phil Campbell. Podano oficjalną przyczynę śmierci gitarzysty
Dopiero teraz, a więc aż siedem miesięcy po śmierci Phila Campbella poznaliśmy jego oficjalną przyczynę śmierci.
Jak poinformował portal "Mirrot", w piątek 2 października ogłoszono, że podczas dochodzenia prowadzonego przez koronera w sądzie St Pancras Coroner's Court, właściwym dla obszaru wewnętrznego północnego Londynu w Wielkiej Brytanii uznano, że muzyk zmarł w wyniku niewydolności wielonarządowej po wystąpieniu powikłań po „koniecznych” zabiegach chirurgicznych.
Z dokumentów, do których dotarł portal wynika, że Campbell w chwili śmierci był trzeźwy od siedmiu lat, a w samym 2026 roku przeszedł dwie operacje przeszczepu wątroby. Pierwszy przeszczep u gitarzysty miał się nie przyjąć, drugi już zakończył się powodzeniem, pomimo to wystąpiły u niego powikłania. Kolejno u muzyka przeprowadzono także operację jelit i to po niej właśnie miał on trafić na oddział intensywnej terapii, a kolejno umrzeć w wyniku niewydolności wielonarządowej