Muzycy Opeth planują dłuższą przerwę w działalności. "Musimy złapać nową energię"

Szwedzki zespół Opeth kończy właśnie trasę koncertową promującą ostatni album. Po jej finale muzycy grupy planują sobie zrobić dłuższą przerwę. –Musimy trochę odpocząć –powiedział, w jednym z nowych wywiadów, basista Martin Mendez.

Muzycy zespołu Opeth w eleganckich strojach retro. O planowanej przerwie grupy przeczytasz na EskaRock.
Autor: Opeth/ Materiały prasowe

Opeth szykuje się do długiej przerwy. "Musimy trochę odpocząć i odzyskać siły"

Szwedzki zespół Opeth –dowodzony przez wokalistę i gitarzystę Mikaela Åkerfeldta– w listopadzie 2024 roku, po pięciu latach przerwy, powrócił w wielkim stylu za sprawą czternastego studyjnego albumu The Last Will and Testament.

Grupa wciąż promuje całość na koncertach. Obecnie muzycy przebywają w Ameryce Południowej. Ta odsłona trasy rozpoczęła się 1 listopada w chilijskim Santiago. Ostatni zaplanowany koncert przypadnie na 11 listopada 2026. Odbędzie się on w Meksyku.

Oto najlepsze metalowe albumy koncertowe w historii. Jakie tytuły wskazała sztuczna inteligencja?

Potem szwedzka grupa planuje dłuższą przerwę od sceny.

Musimy trochę odpocząć, potem odzyskać siły, zebrać energię, a następnie dopiero zaczniemy myśleć o nowej muzyce –powiedział basista Martin Mendez w wywiadzie dla 89 A Rádio Rock.

"Trasa przypomina mi pracę w fabryce". Te słowa lidera Opeth odbiły się szerokim echem w przestrzeni medialnej

Z odpoczynku od koncertowania na pewno cieszy się Åkerfeldt. Jakiś czas temu, w jednym z wywiadów, lider Opeth zdobył się na brutalną szczerość. Przyznał otwarcie, że życie w trasie to dla niego coraz większa męka. –Nie przepadam za trasami koncertowymi. [...] Walczę z bezsennością na tle nerwowym związaną z trasami. Z jakiegoś powodu wywieram na siebie dużą presję, obecnie większą niż wcześniej. Bezsenność sprawia, że ​​czuję się dość niepewnie podczas koncertów. Kiedy już jestem na scenie, wszystko wraca do normy. Po kilku utworach mogę się tym cieszyć –powiedział w rozmowie dla portalu Blabbermouth.

Åkerfeldt porównał nawet trasę koncertową do... pracy w fabryce. –To nie jest "muzyczne" zajęcie. Ścigamy wersje studyjne, próbując zagrać je idealnie, co jest niemożliwe. Brzmimy lepiej niż kiedykolwiek, ale wciąż gonimy ducha. To nie jest praca kreatywna, tylko odtwarzanie czegoś, co zrobiło się lata temu. Czuję się jak niewdzięczny bękart, że nie potrafię się tym cieszyć tak bardzo, jak powinienem, bo przecież ludzie walą na nasze koncerty drzwiami i oknami. Ale ja kocham tworzyć. Chciałbym spędzać więcej czasu na pisaniu nowej muzyki, zamiast powtarzać starą –dodał muzyk. 

Rob Halford i jego ulubione metalowe albumy wszech czasów: