Wbrew wszelkim pozorom, zaśpiewanie hymnu danego kraju to nie jest wcale taka prosta sprawa. Przekonały się o tym już największe gwiazdy z różnych części świata, by wymienić chociażby Fergie, Christinę Aguilerę, Edytę Górniak, Stevena Tylera czy nawet Flea, którego gra na basie nijak pasowała do dźwięków pieśni przewodniej Stanów Zjednoczonych. Mamy także i tych, którzy temu trudnemu zadaniu podołali, patrz: Whitney Houston, Lady Gaga, nasza rodzima Dorota Doda Rabczewska czy Jimi Hendrix i jego słynne, brawurowe odegranie hymnu USA na gitarze podczas Festiwalu Woodstock w 1969 roku.
Fani i fanki OSTRO krytykują wykonanie hymnu USA przez Joeya Belladonnę z Anthraxu!
Joey Belladonna zdecydowanie nie jest naturszczykiem, jeśli chodzi o wykonywanie amerykańskiego hymnu. Frontman ikony thrash metalu od lat już, regularnie, pojawia się w roli gościa muzycznego na wydarzeniach sportowych.
Niestety, występ muzyka, który miał miejsce w poniedziałek 2 listopada przed meczem Seattle Seahawks z Chicago Bears w Seatlle na stadionie Lumen Field, na którym przebywało wtedy niemal 70 tysięcy osób, wzbudził mało entuzjastyczne reakcje. Joey Belladonna wykonał słynne The Star-Spangled Banner, a nagranie z tego momentu trafiło do sieci - i wtedy się zaczęło.
Obecni na miejscu szybko ruszyli, głównie na platformę "X", na której znaleźć można takie komentarze, jak:
Nie wiem, kto wykonał hymn narodowy, ale był do bani – aż uszy bolały.
W Seattle wystąpił jeden z najgorszych wykonawców hymnu narodowego, jakich kiedykolwiek słyszałem. Gość jest do niczego.
Zupełnie inne głosy można dostrzec w komentarzach pod nagraniem z wykonania, dostępnego na kanale Seattle Seahawks w serwisie YouTube.
Dlaczego ludzie na to narzekają? Moim zdaniem wykonał kawał dobrej roboty.
Naturalne i wspaniałe. Można do tego śpiewać. Potrafi dopasować wykonanie do swojego rejestru – nigdy nie forsuje głosu, nie sprawia wrażenia, jakby się męczył, i nie stosuje zbędnych ozdobników. Właśnie tego oczekuję od hymnu narodowego.