"Uprising" w cieniu telewizyjnych nakazów. Jak Muse trafiło do włoskiego studia?
We wrześniu 2009 roku brytyjski zespół Muse był u szczytu popularności, promując swój piąty album studyjny pod tytułem "The Resistance". Grupa słynąca z potężnych koncertów i niemal symfonicznego brzmienia została zaproszona do popularnego we Włoszech programu "Quelli che... il Calcio". Jest to format rozrywkowo-sportowy emitowany na żywo w stacji Rai Due, który łączy w sobie żarty, analizy meczów piłkarskich i występy muzyczne. Zespół miał zaprezentować swój najnowszy hit pod tytułem "Uprising", jednak producenci postawili twardy warunek: całość musi odbyć się z pełnego playbacku.
Dla muzyków formatu Muse, którzy każdy dźwięk na płycie dopieszczają z ogromną precyzją, granie z taśmy było po prostu potwarzą. Telewizja tłumaczyła się wysokimi kosztami technicznymi i brakiem czasu na odpowiednie ustawienie instrumentów między kolejnymi wejściami antenowymi. Zamiast jednak odmówić występu lub pokornie udawać grę, Matthew Bellamy i jego koledzy postanowili przygotować coś, co ośmieszy telewizyjną sztuczność na oczach milionów widzów. To właśnie wtedy zapadła decyzja o całkowitej zamianie ról wewnątrz zespołu.
Kompletna zamiana ról na scenie. Perkusista chwycił mikrofon, a lider usiadł za bębnami
Gdy tylko wybrzmiały pierwsze takty "Uprising", fani zespołu przecierali oczy ze zdumienia. Na froncie sceny z gitarą basową i mikrofonem stanął Dominic Howard, który w rzeczywistości jest perkusistą grupy. To on przez cały utwór udawał, że śpiewa główną partię wokalną, wykonując przy tym pewne siebie ruchy typowe dla lidera kapeli. Tymczasem prawdziwy frontman, Matthew Bellamy, usiadł za zestawem perkusyjnym. Aby podkreślić komizm całej sytuacji, Bellamy uderzał w bębny z przesadną energią, wymachując pałeczkami w sposób, który kompletnie nie pasował do rytmu piosenki.
Składu dopełnił basista Chris Wolstenholme, który stanął przy charakterystycznej gitarze dwugryfowej i udawał, że gra partie klawiszowe oraz gitarowe. Choć mistyfikacja była widoczna na pierwszy rzut oka dla każdego, kto choć trochę znał zespół, obsługa techniczna i operatorzy kamer zdawali się niczego nie zauważać. Kamery regularnie pokazywały zbliżenia na śpiewającego perkusistę, ignorując fakt, że prawdziwy wokalista siedzi z tyłu i z trudem powstrzymuje się od śmiechu podczas walenia w talerze.
Simona Ventura i wywiad z fałszywym frontmanem. Kulisy największej wpadki Rai Due
Prawdziwy spektakl zaczął się jednak zaraz po wybrzmieniu ostatnich nut piosenki. Prowadząca program, Simona Ventura, podeszła do muzyków, aby przeprowadzić z nimi krótki wywiad na żywo. Bez cienia wątpliwości skierowała się prosto do Dominica Howarda, zwracając się do niego imieniem Matthew. Perkusista bez mrugnięcia okiem wszedł w rolę i zaczął odpowiadać na pytania jako rzekomy lider Muse. Ventura zapytała go nawet o jego dom nad jeziorem Como, w którym Matthew Bellamy rzeczywiście spędzał wtedy mnóstwo czasu.
To wspaniałe miejsce do życia i świetnie się tam czujemy – odpowiedział z kamienną twarzą Dominic Howard, udając lidera Muse
W tym czasie prawdziwy Matthew Bellamy siedział za perkusją i zasłaniał twarz dłońmi, by nie wybuchnąć głośnym śmiechem. Nikt z ekipy produkcyjnej nie zareagował na to, że rozmawiają z niewłaściwą osobą, a wywiad toczył się w najlepsze. Nagranie z tego zdarzenia błyskawicznie stało się hitem w internecie, a stacja Rai Due stała się obiektem drwin na całym świecie. Fani uznali to za jedno z najzabawniejszych zagrań w historii promocji telewizyjnej, które obnażyło ignorancję redaktorów muzycznych.
Brytyjska szkoła robienia sobie żartów. Muse kontynuuje tradycję Nirvany i Iron Maiden
Bunt Muse wpisał się w wieloletnią tradycję rockowych kapel, które nie znosiły grania z playbacku. Podobne numery wycinały wcześniej takie legendy jak Iron Maiden w 1986 roku, gdy muzycy w niemieckiej telewizji zamieniali się instrumentami w trakcie utworu "Wasted Years". Kurt Cobain w 1991 roku w programie "Top of the Pops" śpiewał "Smells Like Teen Spirit" nienaturalnie niskim głosem, parodiując styl Morrisseya, podczas gdy reszta Nirvany udawała, że ledwo potrafi trzymać gitary. Muse swoim występem udowodnili, że nawet w XXI wieku rockandrollowy duch buntu ma się świetnie, a telewizyjna sztuczność zawsze przegra w starciu z kreatywnością i poczuciem humoru muzyków.