Muse - 5 ciekawostek o albumie "Origin of Symmetry" na 25-lecie wydania | Jak dziś rockuje?

Po obiecującym, ale momentami zachowawczym debiucie "Showbiz", mało kto spodziewał się, że trio z Devon zaserwuje dzieło o tak gigantycznym rozmachu. W czerwcu 2001 roku na rynku ukazał się "Origin of Symmetry" od formacji Muse.

Muse i historia albumu Origin of Symmetry

Nie da się ukryć, że muzycy Muse – wokalista i gitarzysta Matt Bellamy, basista Chris Wolstenholme i perkusista Dominic Howard – zwrócili na siebie uwagę już za sprawą pierwszej płyty, która ukazała się w 1999 roku. Choć trzeba także pamiętać, że zawartość Showbizu często (i niekoniecznie sprawiedliwie) porównywana była do twórczości Radiohead.

Zespół miał mieszane uczucia wobec tego wydawnictwa. Choć album odniósł sukces, Bellamy uważał, że całość nie oddawała w pełni koncertowej mocy Muse. Występy na żywo brytyjskiej ekipy brzmiały bardziej agresywnie, dynamicznie i nieprzewidywalnie niż materiał studyjny. Dlatego też formacja chciała na drugim albumie obrać inny kierunek. – Naszym zamiarem było pokazanie strony, która do tej pory nie była widoczna. Chodziło o część, która zawierała bardziej progresywne elementy, ale także twardsze, rockowe oraz ekscentryczne – powiedział lider w wywiadzie dla radia XFM.

Oto lista najsmutniejszych piosenek w historii. Pojawiają się na niej rockowe numery

Materiał powstawał w trakcie intensywnej trasy koncertowej promującej debiut. Kiedy dobiegła ona końca, członkowie Muse nagrali, w Ridge Farm Studios w Surrey, cztery kompozycje z producentem Davidem Bottrillem. W tym gronie był m.in. Plug in Baby, utwór ogrywany już na żywo z charakterystycznym riffem. – Czuliśmy, że mamy podstawę dobrego albumu, a resztę mogliśmy po prostu trochę rozwinąć. Myślę, że dało nam to swobodę – dodał Bellamy. Dalej grupa pracowała z Johnem Leckiem (maczał on palce przy debiucie), ponieważ Bottrill skupił się na pracy przy krążku Lateralus od Toola.

Ekipa, przy okazji nagrywania Origin of Symmetry, działała także w Real World Studios, kompleksie założonym przez Petera Gabriela, czy na barce Astoria zacumowanej na Tamizie, którą David Gilmour z Pink Floyd przekształcił w studio nagrań. Leckie zachęcał muzyków do tego, aby dali się ponieść nawet najbardziej odjechanym pomysłom. Wspierał całym sercem wszelkiego rodzaju eksperymenty i pomagał rozwijać nietypowe rozwiązania brzmieniowe. – Jego podejście opierało się na szukaniu bardziej alternatywnych, nieszablonowych rozwiązań. Myślę, że utwory, które z nim nagraliśmy, były tymi bardziej nietypowymi – numery takie jak "Space Dementia", "Micro Cuts" czy "Screenager". Dobrze było pracować z kimś takim jak on, kto miał ogromne doświadczenie w pracy z artystami, którzy nie zawsze robią rzeczy w prosty, oczywisty sposób – wyjaśnił wokalista i gitarzysta Muse.

Zespół odciął się od dotychczasowych schematów muzyki alternatywnej. I postawił wszystko na jedną kartę. Rockowe instrumentarium zostało połączone z estetyką operową oraz czytelnymi wpływami muzyki poważnej. "Żegnaj, mały brytyjski zespole indie. Żegnajcie zahamowania" – to fragment komunikatu prasowego, który zapowiadał Origin of Symmetry. Więcej dodawać nie trzeba... 

Rockowy potwór 

Album ukazał się na półkach sklepowych 18 czerwca 2001. I został bardzo ciepło przyjęty (magazyn NME przyznał mu ocenę 9/10, a Q nie miał wątpliwości, że całość zasługuje na maksymalne pięć gwiazdek). Na brytyjskiej liście przebojów dotarł do trzeciego miejsca. Na Origin of Symmetry znalazły się numery, które do dziś stanowią żelazny punkt koncertów Muse. Oprócz wspomnianego Plug in Baby, należy także wyróżnić New Born (– Myślę, że to był pierwszy rodzaj rockowego potwora, jaki stworzyliśmy – to słowa Dominica Howarda ze wspomnianego radiowego wywiadu) czy cover utworu Feeling Good, który został spopularyzowany przez Ninę Simone.

Okładka albumu, przedstawiająca surrealistyczne, geometryczne struktury na jasnopomarańczowym tle, idealnie oddawała zawartość muzyczną. Na początku nowego tysiąclecia brytyjski Muse udowodnił, że rock nie musi być wcale nudny.

Po ponad dwóch dekadach Origin of Symmetry pozostaje jednym z najwyżej cenionych wydawnictw w dyskografii Muse. Krytycy i fani zgodnie wskazują, że właśnie tutaj zespół odnalazł własną tożsamość, na którą składają się takie elementy, jak stadionowy rozmach, emocjonalny wokal czy futurystyczny klimat pasujący dobrze do niejednoznacznych tekstów. Ten krążek wyznaczył kierunek, który trio rozwijało z powodzeniem na kolejnych albumach, takich jak Absolution (2003) czy Black Holes and Revelations (2006). 

Jakie ciekawostki skrywa album Origin of Symmetry? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu. 

Poniżej natomiast przypominamy ranking najlepszych płyt w dyskografii Muse: