Krzysztof Zalewski wspomniał o Zenku Martyniuku. Zaskakujące słowa o "Królu disco polo"

Trwa Top of the Top Sopot Festival, gdzie we wtorek 25 sierpnia odbył się koncert z cyklu "Otwarta Scena". Wśród artystów występujących tego wieczoru znalazł się Krzysztof Zalewski. W rozmowie z "Super Expressem" za kulisami wydarzenia wokalista niespodziewanie poruszył temat Zenka Martyniuka.

Muzyk Krzysztof Zalewski. Na miniaturze Zenek Martyniuk w fioletowej marynarce. O obu artystach przeczytasz na EskaRock.
Autor: AKPA/Materiały prasowe/ AKPA

Postać Zenka Martyniuka od kilku dni rozgrzewa media. Wszystko za sprawą internetowego oświadczenia formacji Budka Suflera, w którym lider grupy, Tomasz Zeliszewski, wystosował przeprosiny w kierunku gwiazdora disco polo za zachowanie Jacka Kawalca. Były wokalista zespołu parodiował wcześniej twórczość Martyniuka na jednym z występów pod własnym nazwiskiem.

Krzysztof Zalewski o innych artystach

Aktor szybko zareagował, deklarując sprzeciw wobec cenzury i poinformował o swoim odejściu z zespołu. Ostatecznie głos zabrał sam Martyniuk, wyrażając niezadowolenie zarówno z parodii, jak i z sugerowania, że posiłkuje się playbackiem. Zapowiedział też wejście na drogę sądową przeciwko Kawalcowi o zniesławienie, a ewentualne zadośćuczynienie zamierza przekazać na cele charytatywne pomagające dzieciom.

Krzysztof Zalewski o Zenku Martyniuku

Temat co rusz ożywa w przestrzeni publicznej. Niedawno Jacek Kawalec gościł w programie śniadaniowym, gdzie wyjaśniał, że jego parodia miała szerzej obśmiewać środowisko disco polo. Zaznaczył, że podobne występy prezentuje od dawna i dotąd nikt nie rościł do niego pretensji.

Teraz, dość nieoczekiwanie, o królu disco polo wspomniał Krzysztof Zalewski. Słowa te padły za kulisami Top of the Top Sopot Festival, podczas wtorkowego koncertu „Otwarta Scena”.

Wokalista udzielał wywiadu Julicie Buczek z „Super Expressu”. Został zapytany o kondycję rynku muzycznego, a dokładnie o sytuację, w której za śpiewanie biorą się osoby pozbawione talentu.

Muzyk przyznał, że nie czuje z tego powodu frustracji, bo zdaje sobie sprawę z własnego szczęścia. Zaznaczył, że wielu zdolniejszych artystów nie osiągnęło takiego sukcesu jak on. Podkreślił, że muzyki nie można mierzyć jak wyników sportowych, a liczy się w niej coś więcej niż same dźwięki. Zdaniem Zalewskiego najważniejsze to po prostu robić swoje.

Właśnie w tym kontekście pojawiło się nazwisko Zenka Martyniuka. Krzysztof Zalewski nie odniósł się bezpośrednio do aktualnej afery, lecz dał do zrozumienia, że choć sam nie jest fanem takiej muzyki, to uważa, że każdy powinien robić to, co sprawia mu radość.

Są tak samo sto razy zdolniejsi ode mnie ludzie, którzy piszą cudowne piosenki i nie mieli tyle szczęścia w życiu, żeby, tak dobrze z tego żyć. [...] Pewnie są ludzie, nie wiem, mniej zdolni, którzy mają szerszą publiczność czy coś, ale zawsze tak było. No przecież to nie jest sport, że możesz zmierzyć, że ktoś przebiegł szybciej, a ktoś wolniej. Po prostu ludzie kogoś bardziej lubią, bo nie wiem, bo im się podoba bardziej jak wiesz, puszcza do nich oko czy coś. I to jest też w porządku. W branży muzycznej nie chodzi tylko i wyłącznie o muzykę. Więc nie, broń Boże, ja się nie obrażam. Niech każdy robi swoje i po prostu skupi się, wiesz, na swoim. To, że na przykład ja osobiście nie słucham Zenka Martyniuka, to nie znaczy, że mam coś przeciwko. Niech gra, niech śpiewa, niech robi to, co jemu się podoba, a ja będę robił swoje. I każdy niech ma swoje poletko i tam działa i będzie szczęśliwy - mówi Krzysztof Zalewski.