Slipknot - 5 ciekawostek o albumie "All Hope is Gone" | Jak dziś rockuje?

Czwarty studyjny album zespołu Slipknot przeszedł do historii nie tylko dlatego, że dzięki niemu muzycy po raz pierwszy trafili na szczyt zestawienia "Billboard 200". "All Hope is Gone" to także ostatni materiał zarejestrowany w najsłynniejszym składzie.

Slipknot i historia albumu All Hope is Gone. "Nikt ze sobą nie rozmawiał"

Prace nad następcą Vol. 3: The Subliminal Verses, który okazał się sporym sukcesem komercyjnym, rozpoczęły się w 2007 roku. Wówczas wewnątrz zespołu nie działo się zbyt dobrze. Muzycy Slipknota byli skrajnie wyczerpani wieloletnim koncertowaniem. Ponadto narastały napięcia na tle personalnym. Członkowie amerykańskiej formacji zmagali się także z problemami natury osobistej. – To był prawdopodobnie moment, w którym zespół był najbardziej skłócony. Nikt ze sobą nie rozmawiał, każdy działał za plecami reszty, próbując uczynić ten album swoim własnym. Gdy weszliśmy do studia, pojawiło się mnóstwo sporów o to, jaki ten krążek powinien być i jakie utwory mają się na nim znaleźć – powiedział wokalista Corey Taylor w rozmowie dla Metal Hammera.

JARO - Slipknot

Członkowie Slipknota nie potrafili znaleźć wspólnego języka do tego stopnia, że w studiu wytworzyły się wręcz odrębne obozy. Część grupy – pod wodzą perkusisty Joeya Jordisona i basisty Paula Graya – szlifowała potężne i brutalne riffy, z kolei Taylor, perkusista Shawn "Clown" Crahan, gitarzysta Jim Root i klawiszowiec Sid Wilson zamknęli się w osobnym pomieszczeniu, tworząc eksperymentalne, bardziej psychodeliczne kompozycje.

Farma pośrodku niczego

Nie da się ukryć, że zespół stanął przed trudnym zadaniem: stworzyć kolejną płytę, która nie będzie jedynie powtórzeniem wcześniejszych dokonań. Dlatego też podjęto decyzję o zmianie producenta. Został nim Dave Fortman, który wcześniej współpracował m.in. z Evanescence. Panowie zdecydowali też, że przydałoby się nagrać całość w innym miejscu niż Kalifornia. Grupa udała się więc do Sound Farm Studio w Jamaica w stanie Iowa, niedaleko rodzinnego Des Moines.

Byliśmy na farmie pośrodku niczego i nikt nam nie siedział na głowie. Napisaliśmy i nagraliśmy ten materiał szybciej niż jakikolwiek inny wcześniej. Ja i Joey zrobiliśmy demówki utworów w październiku [2007 - przyp. red.], a preprodukcję zaczęliśmy w styczniu. Weszliśmy do studia 1 marca, a na koniec kwietnia było już po wszystkim – wyznał Grey w wywiadzie dla magazynu Revolver.

Atmosfera w studiu była na tyle gęsta, że można byłoby w środku bez problemu powiesić siekierę. – Shawn i Jim siedzieli w jednym pokoju, a ja nagrywałem sam z producentem. To właśnie te napięcia sprawiły, że ten album wyszedł tak świetnie. Wszyscy aż płonęli od emocji – dodał Jordison dla MH. Nic więc dziwnego, że na All Hope is Gone, bo taki ostatecznie tytuł otrzymał nowy album, jest sporo brutalności czy mroku. To wszystko odzwierciedlało ówczesne nastroje panujące w Slipknocie.

Nigdy nie zebraliśmy się jako pełny zespół, co było bardzo dziwne. Ten album tak naprawdę powstawał w segmentach, kawałkach i w izolacji od siebie nawzajem. Ja zawsze jestem chętny do tworzenia ze wszystkimi moimi braćmi i zawsze wychodzę z taką inicjatywą, ale każdy miał własne powody, by odizolować się od reszty – i to z kolei ukształtowało "All Hope is Gone" – wyjaśnił Wilson na łamach Revolvera.

Łabędzi śpiew 

Gitarzysta Mick Thompson przyznał, że choć "sesje w studiu nie były idealne", to nie brakowało "pozytywnego nastawienia". – Znowu kochałem to, co robimy, a to uczucie zostało mi odebrane pod koniec promocji pierwszego albumu. Na "Iowa" już w ogóle go nie było. Przy "The Subliminal Verses" powoli to wracało, ale kiedy robiliśmy "All Hope is Gone", czułem się świetnie – wyznał w wywiadzie dla portalu Loudwire.

26 sierpnia 2008 światło dzienne ujrzał All Hope is Gone. Album zadebiutował na pierwszym miejscu listy Billboard 200. W samych Stanach Zjednoczonych krążek sprzedał się w pierwszym tygodniu w nakładzie ponad 240 tys. egzemplarzy. Całość umocniła pozycję Slipknota w świecie ciężkich brzmień.  

Nikt jednak nie przypuszczał, że ta płyta okaże się łabędzim śpiewem najsłynniejszego składu grupy. W maju 2010 zmarł Paul Gray. Trzy lata później doszło do rozstania z Jordisonem.  

Jakie ciekawostki skrywa album All Hope is Gone? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu. 

Poniżej natomiast przypominamy nasze zestawienie najlepszych płyt w dorobku formacji Slipknot: