Rick Rubin był "duchem" w studiu? Były muzyk Slipknot wprost na temat pracy ze słynnym producentem
Producent Rick Rubin to jedna z najbardziej ikonicznych, ale i najbardziej kontrowersyjnych postaci w historii muzyki rockowej i metalowej. Z jednej strony stworzył brzmienie legend, z drugiej – wielu muzyków narzekało na jego metody pracy i brak zaangażowania.
Rubin współpracował, na przestrzeni lat, z takimi zespołami, jak m.in. Slayer, Red Hot Chili Peppers, Black Sabbath, Linkin Park czy System of a Down. Z jego usług skorzystali także muzycy amerykańskiej grupy Slipknot.
Po wydaniu dwóch bezkompromisowych albumów, nagranych pod okiem Rossa Robinsona, zespół postanowił zaryzykować. W 2003 roku Corey Taylor i spółka współpracę właśnie z Rubinem. Zespół zamieszkał w jego słynnej posiadłości w Laurel Canyon. Tam właśnie powstawał materiał, który znalazł się na płycie Vol. 3: (The Subliminal Verses). Ukazała się ona na rynku w maju 2004.
Wspomniany krążek okazał się sporym sukcesem: zarówno komercyjnym, jak i artystycznym. Jednak relacja na linii Slipknot-Rubin była... skomplikowana. Wokalista Corey Taylor wielokrotnie krytykował producenta za to, że niemal w ogóle nie pojawiał się w studiu i unikał bezpośredniej pracy z muzykami. – Dla mnie to Greg Fidelman wyprodukował ten album, bo Rubina nie było. Po prostu go nie było. A kiedy był, to jakby mu się nie chciało – powiedział wokalista dla magazynu Revolver w 2023.
W najnowszym wywiadzie dla stacji WRIF były perkusista grupy, Chris Fehn, potwierdził, że styl pracy Rubina można określić mianem... specyficznego. Muzyk podkreślił, że nie jest to typ producenta, który kontroluje każdy drobny szczegół procesu twórczego.
Nie ma go zbyt często na miejscu. Wpada, posłucha kilku ścieżek perkusji, sprawdzi, czy podoba mu się tempo, i mówi coś w stylu: "Drugi numer ma tempo, które brzmi spoko". A potem, jak zgaduję, Fidelman, inżynier dźwięku, zbierał to wszystko i wysyłał mu materiał. Myślę, że on dłubie nad pięcioma czy sześcioma projektami naraz. Domyślam się, że wieczorami po prostu siada, luzuje się, słucha muzyki i sprawdza, czy ma jakieś pomysły. Przez większość czasu jest po prostu jak duch, ale... Jest jednak coś w tym facecie. Wiecie, co mam na myśli. On po prostu ma magię w rękach – powiedział Fehn, który grał w Slipknocie w latach 1998–2019.
A jak, z perspektywy czasu, były perkusista ocenia Vol. 3: (The Subliminal Verses)? – Płyta wyszła niesamowicie. Uwielbiam ten album – dodał Fehn. Przypomnijmy, że na trzecim studyjnym krążku grupy znalazły się takie utwory, jak m.in. Duality, Before I Forget czy The Blister Exists. Vol. 3: (The Subliminal Verses) dotarł do drugiej pozycji na liście Billboard 200 (w pierwszym tygodniu całość rozeszła się w ponad 240 tys. egzemplarzach). Album błyskawicznie pokrył się platyną w USA i podbił listy sprzedaży również w innych krajach.