Red Hot Chili Peppers - 5 ciekawostek o albumie "I'm With You" na 15-lecie wydania | Jak dziś rockuje?

Gdy w 2009 roku John Frusciante oficjalnie ogłosił, że po raz drugi odchodzi z Red Hot Chili Peppers, świat muzyki wstrzymał oddech. Pozostali członkowie amerykańskiego zespołu – Anthony Kiedis, Flea oraz Chad Smith – nie zamierzali jednak składać broni.

Musimy wyhamować. Red Hot Chili Peppers i historia albumu I'm With You

Po zakończeniu ogromnej trasy promującej podwójny album Stadium Arcadium, trwającej półtora roku, w sierpniu 2007 roku muzycy Red Hot Chili Peppers zdecydowali się trochę zwolnić, gdyż byli na skraju wyczerpania zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Miał to być pierwszy poważny odpoczynek zespołu od wydania Californication w 1999. – Powiedziałem: "Zróbmy sobie dwa lata przerwy". Przekonałem do tego wszystkich – jedni byli do tego bardziej nastawieni, inni mniej – ale po prostu czuliśmy, że musimy wyhamować. Przez wiele lat jechaliśmy na pełnych obrotach, mając tylko drobne przerwy tu i tam – wyznał basista Flea w rozmowie ze Spinner UK.

Red Hot Chili Peppers - 5 ciekawostek o albumie "Mother's Milk"

Członkowie RHCP długo jednak nie usiedzieli w miejscu. Perkusista Chad Smith zaangażował się w działalność supergrupy Chickenfoot. Gitarzysta John Frusciante wypuścił kolejne solowe wydawnictwo. Flea z kolei zaczął studiować teorię muzyki na University of Southern California. W czasie przerwy doszło jednak do prawdziwego trzęsienia ziemi wewnątrz składu zespołu. Frusciante po raz drugi zdecydował się opuścić ekipę Papryczek. Odejście odbyło się bez konfliktów, ale stawiało przyszłość grupy pod dużym znakiem zapytania.

Wokalista Anthony Kiedis, Flea i Smith stanęli przed sporym wyzwaniem. Musieli znaleźć osobę, która potrafiłaby wejść w gigantyczne buty pozostawione przez gitarzystę, ale jednocześnie nie byłaby jedynie jego marną kopią. Wybór padł na 30-letniego wówczas Josha Klinghoffera, który był zresztą prywatnie kumplem Frusciante. W dodatku w 2007 brał udział w trasy koncertowej Red Hot Chili Peppers jako dodatkowy gitarzysta i klawiszowiec. Nie był zatem postacią znikąd i kimś przypadkowym. – Josh jest genialny. Znamy go od dawna. Jest super utalentowany, mądry i przystojny. Pasuje idealnie, co jest dobrą rzeczą – dodał perkusista na łamach magazynu Billboard.

Klinghoffer zdecydowanie nie próbował zostać "nowym Frusciante". Jego styl gry był bardziej subtelny, atmosferyczny i oparty na fakturze dźwięku. Nie da się też ukryć, że muzyk znalazł się w dość trudnej sytuacji. Wchodził do zespołu, którego trzej pozostali członkowie działali ze sobą od ponad dwóch dekad. Proces aklimatyzacji przebiegł jednak sprawnie. Amerykański kwartet mógł zatem zacząć myśleć o kolejnym albumie.

Zupełnie inne miejsce

Czas wolny dodał im sił i byli głodni tworzenia muzyki – przyznał wprost, w rozmowie z Los Angeles Times, producent Rick Rubin, który z grupą rozpoczął współpracę na początku lat dziewięćdziesiątych i miał również czuwać nad następcą Stadium Arcadium. Zanim muzycy weszli do studia, poświęcili bardzo dużo czasu na komponowanie. Według Chada Smitha praca nad materiałem trwała ok. dziesięciu miesięcy, od października 2009 do sierpnia 2010.

Spory wpływ na nowe utwory miała nauka gry na pianinie przez basistę RHCP. – Zacząłem komponować na nim piosenki, co przeniosło nas w zupełnie inne miejsce. Nigdy wcześniej nie grałem na instrumentach klawiszowych ani harmonicznych, zawsze był to tylko bas i trąbka, a tu zacząłem pisać utwory na pianinie. Wiele piosenek z tej płyty powstało właśnie w ten sposób. Josh również komponuje na pianinie, więc cała ta muzyka wychodziła z pianina, co nigdy wcześniej się nie zdarzyło. Wcześniej wszystko powstawało na gitarze lub na basie – zdradził Flea w rozmowie z magazynem Guitar World. Proces pisania opierał się, rzecz jasna, na wspólnym jammowaniu. Pomysły nie pochodziły wyłącznie od jednego autora – muzycy przynosili fragmenty utworów, improwizowali i rozwijali je razem. – Było w tym mnóstwo zespołowości – dodał z kolei Klinghoffer.

Zmiana brzmieniowa

Właściwe prace w studiu nagraniowym ruszyły we wrześniu 2010. Odbywały się one w EastWest Studios w Hollywood oraz w Shangri-La Studios w Malibu. Krążek I’m With You był gotowy w sumie w marcu 2011. Machina promocyjna ruszyła w połowie lipca, kiedy grupa wypuściła w świat singiel The Adventures of Rain Dance Maggie. Dziesiąty album Red Hot Chili Peppers ukazał się natomiast 26 sierpnia.

To nasz "Mother’s Milk" lat dwutysięcznych – powiedział Anthony Kiedis. Wokaliście chodziło o to, że to album przejściowy, na którym muzycy dopiero docierali się z nowym gitarzystą. Dziennikarze przyjęli I’m With You z umiarkowanym entuzjazmem, podobnie jak fani Papryczek. Wszyscy zwracali uwagę na wyraźną zmianę brzmieniową i brak charakterystycznych, porywających solówek, z których zasłynął John Frusciante. Płyta zadebiutowała na drugim miejscu na liście Billboardu. Dotarła jednak na sam szczyt w wielu innych krajach, w tym w Polsce (w naszym kraju I’m With You pokrył się platyną, co oznaczało, że sprzedało się ponad 20 tys. egzemplarzy).

Choć płyta nie odniosła takiego sukcesu, jak Californication czy Stadium Arcadium, to dziesiąty studyjny krążek Papryczek stał się więc czymś więcej niż tylko kolejną pozycją w dyskografii. To zapis zmian, emocji, przyjaźni i niepewności, ale przede wszystkim dowód na to, że Red Hot Chili Peppers potrafili przetrwać kolejną poważną zmianę. Muzycy udowodnili, że umieją ją wykorzystać jako impuls do dalszego rozwoju. I’m With You to album o nowym początku – i właśnie w tym tkwi jego siła.

Jakie ciekawostki skrywa I'm With You? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu.

Poniżej natomiast przypominamy ciekawostki o debiutanckim albumie Red Hot Chili Peppers: