Kim Nowak wraca z nowym albumem! Co usłyszycie na "My"? Recenzja

Największą siłą powrotu Kim Nowak jest to, że brzmi naturalnie. To szczera muzyka facetów, którzy maja swoje do powiedzenia, ale nie zamierzają przed nami się puszyć i udawać gwiazd. Czasem bywają smutni, czasem wkurzeni, czasem weseli, ale zawsze są prawdziwi.

Kim Noval wraca po 11 latach!
Autor: Materiały prasowe - Bart Pogoda/ Materiały prasowe Kim Novak - wielki powrót po 11 latach

W 2021 roku Fisz i Emade, czyli bracia Bartosz i Piotr Waglewscy, wydali „Ballady i protesty”, na które czekali z niecierpliwością polscy fani hip-hopu. Po drodze pojawił się świetny singiel „OK Boomer”, który i fanom rocka przypadł do gustu. W końcu świetny tekst, a to jeden z głównych znaków rozpoznawczych duetu, broni się niezależnie od gatunku. Najwyraźniej jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, bo znów bracia wracają i tym razem jest to pierwszy od 11 album ich rockowego projektu.

Jest gitarowo, jest garażowo, ale z drugiej strony… bardzo swojsko. Kim Nowak to grupa, która w swoich inspiracjach wymienia klasyków rocka z USA i Wielkiej Brytanii, jednak nie brakuje jej polskiego charakteru. Nie chodzi nam o pewien rodzaj harcerskiej ogniskowości, którego reprezentantami są niektóre znane punkowe kapele. Tu „naszość” rodzi się gdzieś między brudnym riffem gitary, a tekstem. Jak przystało na Fisza, albumu „My” będziemy słuchać nie tylko dla muzyki, ale i dla tekstów.

To rock z podwórek, osiedli, rock garażowy, ale nie z garażu w domu na bogatych przedmieściach. Nie, tu chodzi o garaże przy blokowisku. Takie, za którymi umawiano się na „solówki”, palono pierwsze papierosy i malowano spray’em wulgaryzmy. Nad piosenkami w „My” jest jakby wieczny zachód słońca, atmosfera Szarej Przystani z „Władcy Pierścieni”. Waglewscy nie próbują udawać młodych rockowych buntowników i chwała im za to. Autentyczność w rocku zawsze działa najlepiej, także jeśli jest to autentyczność dorosłości. Nie dajcie się zwieźć, nie oznacza to, że to nudna płyta, absolutnie. „Ludzie w biegu” to cios, którego nie powstydziłby się niejeden hardcore’owy skład. Potańczycie zresztą także przy „Apetycie”, a refren „Lajonela” będzie na koncertach podnosił sufity.

Kim Nowak My
Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe
Rockowe piosenki na Halloween