Występ The Who nagrano dla CBS dwa dni przed emisją programu
Występ The Who w The Smothers Brothers Comedy Hour nagrano 15 września 1967 roku w studiu CBS w Los Angeles, a emisję programu wyznaczono na 17 września. Zespół wykonał I Can See for Miles i My Generation, a także wziął udział w krótkim fragmencie z gospodarzem Tommym Smothersem. Zespół występował do wcześniej przygotowanego podkładu, co było normalną praktyką w telewizji tamtej epoki. Autentyczne były natomiast finałowe zniszczenia sprzętu i użyte efekty pirotechniczne. Nie był to więc wybuch podczas transmisji na żywo, lecz autentyczne zdarzenie zarejestrowane na zamkniętym planie, a później wyemitowane w ogólnokrajowej sieci CBS.
Rozbijanie sprzętu stało się znakiem rozpoznawczym koncertów The Who
W połowie lat 60. The Who zasłynęli z niszczenia własnego sprzętu pod koniec występów. Pete Townshend regularnie demolował gitary, a Keith Moon przewracał talerze i rozmontowywał perkusję. Nie był to przypadkowy wandalizm, lecz element starannie budowanego, gwałtownego finału koncertu. Podczas wykonania My Generation zespół chciał odtworzyć ten finał w telewizyjnym studiu.
Plan zakładał niewielkie efekty pirotechniczne ustawione za wzmacniaczami. Moon uznał jednak, że tak skromny efekt nie dorówna energii koncertów The Who. Według archiwum zespołu przekonał pracownika technicznego, by umieścił dodatkowy ładunek w jego bębnie basowym, i zrobił to bez wiedzy pozostałych muzyków. Relacje różnią się co do ilości użytego materiału. W części z nich pojawiają się szacunki mówiące o ładunku od kilku do dziesięciu razy większym niż zwykle. Zachowana dokumentacja nie pozwala potwierdzić tych liczb, ale wszyscy uczestnicy zgodnie podkreślali, że efekt był daleko silniejszy, niż zakładano.
Eksplozja zraniła Keitha Moona i podpaliła włosy Pete’a Townshenda
Pod koniec My Generation Moon odpalił ukryty ładunek, gdy Townshend stał tuż przed zestawem perkusyjnym. Eksplozja rozerwała część sprzętu, wyrzuciła dym nad scenę i na moment zasłoniła obraz kamerom. Zaskoczeni byli nie tylko muzycy, ale też Tommy Smothers oraz członkowie ekipy. Zaplanowany finał z niszczeniem sprzętu w jednej chwili przerodził się w niebezpieczny wypadek.
Podmuch eksplozji podpalił włosy Townshenda. Sam Moon również ucierpiał, ponieważ odrzucony przez detonację talerz rozciął mu ramię. Townshend mimo wszystko kontynuował sceniczny finał i rozbił gitarę akustyczną przyniesioną wcześniej przez Smothersa. Na nagraniu widać oszołomienie zespołu, które nie było częścią scenariusza występu.
Po latach Townshend pisał w autobiografii Who I Am, że po tym zdarzeniu jego słuch nigdy nie był już taki sam. Jedna detonacja nie była jednak jedyną przyczyną późniejszego niedosłuchu i szumów usznych gitarzysty. Gitarzysta przez dekady pracował przy ekstremalnie wysokiej głośności, a na jego problemy wpływały również lata pracy w hałasie i stres związany z trasami koncertowymi. Wybuch z 1967 roku był jednak, według samego Townshenda, przełomowym urazem. W późniejszych latach stosował rozwiązania chroniące słuch, między innymi odpowiednie ustawienie wzmacniaczy i monitorów odsłuchowych.
Incydent szybko stał się częścią legendy The Who, ponieważ pokazał, jak daleko zespół był gotów posunąć się w telewizyjnym studiu. Fragment eksplozji wykorzystano później na początku dokumentu The Kids Are Alright z 1979 roku. Dzięki temu kolejne pokolenia zobaczyły płonące włosy Townshenda i zranionego, oszołomionego Moona. To nie tylko efektowna anegdota z historii rocka. Pokazuje też, jak łatwo zaplanowany efekt sceniczny może przerodzić się w wypadek.