Kontradmirał George Morrison i zarzewie wojny w Wietnamie
George Stephen Morrison był zawodowym żołnierzem, który całe życie związał z amerykańską marynarką wojenną. Jako weteran walk na Pacyfiku podczas II wojny światowej oraz wojny w Korei, szybko wspinał się po szczeblach kariery, stając się jednym z najbardziej cenionych strategów. W sierpniu 1964 roku, w randze kontradmirała, dowodził grupą uderzeniową floty z pokładu lotniskowca USS Bon Homme Richard. To właśnie pod jego dowództwem znajdowały się niszczyciele uczestniczące w tak zwanym incydencie w Zatoce Tonkińskiej u wybrzeży Wietnamu Północnego.
Wydarzenia te stały się bezpośrednią przyczyną przyjęcia przez Kongres Rezolucji Tonkińskiej, która dała prezydentowi USA wolną rękę do rozpoczęcia otwartego konfliktu zbrojnego na ogromną skalę. Chociaż domniemany atak z 4 sierpnia jest dziś uważany za błąd radarów lub celową manipulację, raporty Morrisona pchnęły tysiące młodych Amerykanów do walki w dżungli. W tym samym czasie jego pierworodny syn Jim coraz mocniej wsiąkał w kulturę hipisowską, stając się ideologicznym wrogiem wszystkiego, co reprezentowała armia i jego własny ojciec.
Sceniczne egzekucje i manifesty antywojenne lidera The Doors
Jim Morrison wykorzystywał swoją popularność, by w ostrych słowach krytykować militarną machinę Stanów Zjednoczonych. Najbardziej znanym manifestem pacyfistycznym artysty był utwór "The Unknown Soldier", wydany na albumie "Waiting for the Sun" w 1968 roku. Piosenka uderzała bezpośrednio w establishment i sposób, w jaki media karmiły obywateli obrazami wojny podawanymi do porannego śniadania. Na koncertach zespół odgrywał teatralną scenę egzekucji wojskowej, podczas której gitarzysta Robby Krieger celował w Jima gryfem gitary niczym karabinem. Po symbolicznym strzale oddanym przez perkusistę, wokalista dramatycznie padał na scenę, co stanowiło potężny cios wymierzony w świat wartości, którym przewodził jego ojciec.
Rodzinna dyscyplina i kłamstwo o śmierci rodziców
Wychowanie w domu Morrisonów opierało się na żelaznej dyscyplinie. Admirał George Morrison stosował wobec dzieci specyficzną metodę psychologicznego strofowania, znaną w armii jako "dressing down", polegającą na publicznym wytykaniu błędów aż do złamania oporu podwładnego. Jim, dorastając jako tak zwany "military brat", musiał znosić ciągłe przeprowadzki i autorytarny styl bycia ojca. Gdy The Doors wydali pierwszą płytę w 1967 roku, Jim skłamał w oficjalnych materiałach prasowych, twierdząc, że jego rodzice nie żyją. Chciał w ten sposób odciąć się od przeszłości i chronić wizerunek zespołu przed powiązaniami z wojskową elitą.
Relacja między ojcem a synem została całkowicie przerwana po tym, jak George Morrison wysłał do syna list, w którym ocenił, że Jim nie ma żadnego talentu muzycznego i powinien porzucić to zajęcie. Od momentu wyjazdu na studia w 1964 roku aż do swojej śmierci w Paryżu w 1971 roku, wokalista nigdy nie spotkał się z rodzicami. Nie wpuszczał matki na koncerty i konsekwentnie budował mur, którego admirał nie potrafił zburzyć przez lata, mimo ogromnej sławy, jaką zdobył jego syn.
Pojednanie po latach i tajemniczy napis na cmentarzu Père-Lachaise
Śmierć Jima Morrisona była dla jego rodziny potężnym ciosem, choć o tragedii dowiedzieli się z mediów i od wojskowych urzędników. Pod koniec lat 80. emerytowany już admirał George Morrison pojechał do Paryża, by uporządkować grób syna. Sfinansował brązową płytę, na której umieścił grecką inskrypcję "KATA TON DAIMONA EAYTOY". Choć fani różnie interpretowali te słowa, ojciec miał na myśli starogreckie znaczenie: "wierny własnemu duchowi". Był to ostateczny akt akceptacji buntu syna przez surowego wojskowego.
Z perspektywy czasu widzę, że był kimś wielkim. Przez długi czas nie rozumiałem jego muzyki ani tego, co robił. Dziś jestem z niego dumny – stwierdził George Morrison pod koniec życia
George Morrison zmarł w 2008 roku w wieku 88 lat, na krótko przed śmiercią przyznając, że w końcu zrozumiał drogę, którą wybrał Jim. Historia admirała i lidera The Doors pozostaje jedną z najbardziej fascynujących opowieści o starciu dwóch światów: bezwzględnej wojskowej lojalności i bezkompromisowej artystycznej wolności.